Krutek po raz ostatni obleciał mazury. Z nim odleciała cała bociania rodzina

Jeszcze raz wzbił się nad zielonymi łąkami, jeziorami i lasami Krutyni. Jakby chciał spojrzeć z góry na miejsce, do którego przez lata wracał. W niedzielę, 16 sierpnia, Krutek wykonał swój ostatni tego lata oblot nad Mazurami. Nie był jednak sam. Razem z nim w drogę ruszyła jego bociania rodzina, w tym pani Krutkowa i młode.

Ten widok mówi więcej niż kalendarz. Bociany odlatują

Krutek nie jest zwykłym bocianem. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych bocianów w Polsce, ptak z nadajnikiem GPS, którego losy od lat śledzą tysiące ludzi. Po wypadku, leczeniu i rehabilitacji wrócił na wolność. Od tamtej pory zadziwia kolejnymi podróżami i regularnymi powrotami na Mazury.

W tym roku miał też wyjątkowy powód, by trzymać się Krutyni. Krutek doczekał się aż pięciu piskląt. Przez całe lato bociania rodzina rosła w siłę, młode ćwiczyły skrzydła, coraz odważniej opuszczały gniazdo i przygotowywały się do najważniejszej próby swojego młodego życia. Teraz przyszedł moment, którego nie da się zatrzymać.

Tym razem wszystko wyglądało niemal jak scena z pożegnalnego filmu. Krutek poderwał się do lotu, nabrał wysokości i jeszcze przez chwilę krążył nad swoją letnią krainą. W powietrzu pojawiały się kolejne bociany. Pani Krutkowa, młode i on. Cała rodzina gotowa do drogi.

Pod nimi zostały mazurskie pola, trzcinowiska, błyszcząca tafla jezior i miejsce, które przez kilka miesięcy było ich domem. Krutek zatoczył jeszcze jeden szeroki krąg. Jakby ostatni raz sprawdzał, czy wszystko jest na swoim miejscu. Potem sylwetki bocianów zaczęły się oddalać.Jeszcze kilka uderzeń skrzydeł. Jeszcze chwilę można było dostrzec je na tle nieba. A później ruszyły na południe.

Na długo.

Nadchodzi jesień

Dlaczego właśnie teraz? Bociany nie czekają na pierwsze przymrozki. Podczas dalekiej podróży wykorzystują kominy termiczne, czyli słupy nagrzanego powietrza unoszące się nad ziemią. Wlatując w taki komin, mogą wznieść się wysoko niemal bez wysiłku, a później szybować przez wiele kilometrów.

W drugiej połowie sierpnia słońce grzeje coraz słabiej, dni stają się krótsze, a termika stopniowo zanika. Dla bocianów to sygnał, którego nie można zignorować. Jeśli mają bezpiecznie dotrzeć na zimowiska, muszą ruszać.

I Mazury też zaczynają wyglądać inaczej. Poranki są chłodniejsze, nocami temperatura spada w okolice 12 stopni, woda w jeziorach traci letnie ciepło, a wieczór przychodzi coraz wcześniej. Lato jeszcze trwa w kalendarzu, ale natura już zaczęła pisać jego ostatnią stronę.

Krutek, pani Krutkowa i młode są już w drodze. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, dorosłe ptaki znów pojawią się nad Mazurami wiosną.A teraz zostało po nich pustsze niebo.

Jeszcze w niedzielę cała bociania rodzina krążyła nad Krutynią. Krutek po raz ostatni obleciał jeziora, lasy i łąki. Potem obrał kierunek na południe.

Krutek pożegnał Mazury. Z nim odleciała pani Krutkowa i bociania rodzina. I chyba właśnie tak wygląda prawdziwy koniec lata.

Europejska Wieś Bociania na Podlasiu
Sonda
Widziałeś/aś bociana na żywo?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki