Patryk wracał do ukochanej i dwójki dzieci. Zginął niedaleko domu. Czy pokonało go zmęczenie?

Przez cały tydzień przemierzał Polskę za kierownicą ciężarówki. Woził towary, pokonywał setki kilometrów. Wreszcie zakończył pracę, zaparkował ciężarówkę i przesiadł się do swojego Nissana. Patryk K. (†32 l.) jechał do domu, gdzie czekały na niego partnerka i dwoje małych dzieci. Niestety, nigdy do nich nie dotarł. Jego samochód z ogromną siłą uderzył w przydrożne drzewo. Młody ojciec zginął na miejscu.

  • Patryk K. miał 32 lata. Po tygodniu pracy za kierownicą ciężarówki wracał do partnerki i dwójki małych dzieci.
  • Zginął w wypadku pod Górowem Iławeckim. Jego Nissan Qashqai uderzył w przydrożne drzewo.
  • Przyczyna tragedii nie jest znana. Śledczy sprawdzają, co wydarzyło się na ostatnich kilometrach podróży. Nie wykluczono różnych scenariuszy, w tym zmęczenia kierowcy.
Adrian roztrzaskał się w drodze do domu

Tragiczny wypadek na drodze pod Górowem Iławeckim

Dramat rozegrał się w sobotę, 17 października, na drodze wojewódzkiej nr 511 między Pieszkowem a Górowem Iławeckim (woj. warmińsko-mazurskie). Było przed godziną 19, gdy służby otrzymały zgłoszenie o potwornym wypadku.

Na miejscu ratownicy zastali rozbitego Nissana Qashqaia. Przód samochodu był kompletnie zniszczony. Siła uderzenia w drzewo okazała się tragiczna w skutkach. Życia 32-letniego kierowcy nie udało się uratować.

Patryk chciał wrócić do ukochanej i dzieci

Jak ustalił reporter „Super Expressu”, Patryk był zawodowym kierowcą samochodu ciężarowego. Przez cały tydzień pracował w trasie, przewożąc różne ładunki po Polsce. W sobotę zakończył pracę. Zaparkował ciężarówkę i wsiadł do prywatnego Nissana.

Miał przed sobą powrót do rodzinnego domu. Przejechał już ponad połowę drogi, gdy wydarzyła się tragedia. Zaledwie 11 kilometrów od domu Patryk z nieustalonych przyczyn zjechał z jezdni i uderzył w przydrożne drzewo. Nie było szans na ratunek. Dwoje maluchów straciło tatę, a jego partnerka człowieka, z którym dzieliła życie.

Czy zmęczenie mogło doprowadzić do tragedii?

Co wydarzyło się na ostatnich kilometrach podróży Patryka? Czy po tygodniu pracy za kierownicą ciężarówki dało o sobie znać zmęczenie? A może na jezdnię nagle wybiegło dzikie zwierzę lub w Nissanie doszło do awarii? Pod uwagę trzeba brać również inne nieprzewidziane okoliczności.

Na razie to tylko możliwe scenariusze. Przyczyna tragedii pozostaje nieznana.

Jak ustalił nasz reporter, na miejscu nie znaleziono śladów jednoznacznie wskazujących, że ktoś zajechał kierowcy drogę. To jednak nie przesądza o przebiegu wypadku. Policjanci pod nadzorem prokuratora przeprowadzili oględziny i zabezpieczyli ślady. Rozbity Nissan trafił na parking strzeżony, a ciało 32-latka zabezpieczono do dalszych badań. Śledczy ustalają, dlaczego samochód uderzył w drzewo.

Znicze i kwiaty w miejscu śmierci młodego ojca

Przy drzewie, na którym zakończyła się podróż Patryka, pojawiły się znicze i kwiaty. To przejmujący widok. Młody ojciec pokonywał setki kilometrów zawodowo. Tym razem nie zdołał bezpiecznie zakończyć własnej podróży. W domu zostały partnerka i dwoje małych dzieci, które już nigdy nie przytulą taty.

Rodzinie i wszystkim bliskim Patryka składamy szczere wyrazy współczucia.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI