- Według śledczych 33-letni Mateusz C. miał zabić swoją 67-letnią matkę młotem budowlanym w rodzinnym domu w Łąkorzu.
- Kobieta zginęła na miejscu.
- Podejrzany początkowo miał przyznać się do zabójstwa, ale później zmienił wyjaśnienia.
Syn zamordował matkę młotem? „Zawsze życzliwa”
To nie była obca kobieta. To była „pani Ewa” z sąsiedztwa, z dawnych SKR-ów, z koła gospodyń, z codziennych rozmów i zwykłego ludzkiego dobra. Matka sześciu synów. Kobieta, o której nikt w Łąkorzu nie mówi złego słowa.
- Do rany przyłóż. Zawsze spokojna, pracowita, życzliwa. Ja ją pamiętam jeszcze z pracy. Serce się rozrywa, że coś takiego ją spotkało - mówi reporterowi Super Expressu jedna z mieszkanek.
Według ustaleń śledczych dramat rozegrał się w rodzinnym domu. Podejrzanego miał obezwładnić jego brat. Prokuratura nie ujawnia motywu. Nie mówi też, co dokładnie wydarzyło się tuż przed tragedią. I właśnie ta niewiedza najbardziej boli ludzi.
- Mateusz pracował na statku. Wyjeżdżał na kilka tygodni, potem wracał. Normalny chłopak się wydawał. Nie słyszeliśmy o alkoholu, nie słyszeliśmy o leczeniu. Co mu się stało? Co tam pękło? - zastanawia się sąsiad.
Łzy na pogrzebie
Na pogrzeb przyszła niemal cała wieś. Kwiaty, znicze, cisza i łzy. Miejscowy ksiądz nie ukrywał wzruszenia. Przyznał, że był to jeden z najtrudniejszych pogrzebów w jego życiu. Dziś w Łąkorzu ludzie wychodzą do pracy, ktoś idzie do sklepu, ktoś zatrzymuje się przy kościele. Ale nic nie jest już takie samo. Bo w tej wsi wszyscy pamiętają panią Ewę. I wszyscy wciąż zadają jedno pytanie: jak mogło dojść do tego, że syn podniósł rękę na własną matkę?
Mateuszowi grozi dożywocie
Mateuszowi C., za zabójstwo matki grozi dożywocie. Jednak wiele wskazuje, że mógł być niepoczytalny i jeżeli biegli tak uznają, to zamiast do więzienia, trafi na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Kilka tygodniu temu dwóch zabójców swoich rodziców (z powiatu iławskiego) nie stanęło przed sądem. Biegli uznali ich za niepoczytalnych i sprawy umorzono.
Polecany artykuł: