Ćwiczenia przeprowadzono 30 września na S7, jednej z najważniejszych tras prowadzących na północ Polski. Organizatorzy przygotowali się solidnie. Był sztab pod namiotem, krzesełka, odprawa i tablica do notatek. Na niej najważniejsza informacja: „ZATOR-2026”.
Tymczasem kierowcy przechodzili własne ćwiczenia. Z cierpliwości.
Ciężarówki stały w korku, a ich kierowcy tracili czas, godziny pracy, terminy dostaw i portowe awizacje. Według relacji z miejsca części z nich w końcu puściły nerwy. Kierowcy mieli wyłamać bramę prowadzącą na drogę techniczną i próbować wydostać się z zatoru bocznymi drogami.
Po fali krytyki policja wskazywała, że o zamknięciu trasy informowano wcześniej. Komunikaty miały pojawiać się na stronach internetowych, w mediach społecznościowych, w tym na Facebooku, a w dniu ćwiczeń także na elektronicznych tablicach nad drogą.
Tylko czy kierowca jadący przez pół Polski musi przed każdą podróżą sprawdzać Facebooka policji? O ocenę zapytaliśmy mec. Piotra Brzozowskiego, prawnika specjalizującego się m.in. w prawie administracyjnym. Brzozowski już jako młody prawnik wygrał głośny spór z KPRM, która została ukarana grzywną 10 tys. zł. Jak na realia 2008 r. była to znacząca kwota.
– Oczywiście Skarb Państwa może, i powiem więcej: może ponieść odpowiedzialność, jeśli okaże się, że nie dochował należytej staranności w poinformowaniu o tego typu akcji – twierdzi mec. Brzozowski.
– Przy tego typu skali operacji konieczne są wielokrotne zapowiedzi z co najmniej miesięcznym wyprzedzeniem. Zmultiplikowane treści winny trafiać do środków masowego przekazu nie tylko o zasięgu lokalnym, ale także krajowym, w tym do Telewizji Polskiej w likwidacji. Być może właśnie obecna nazwa TV doskonale oddaje, nomen omen, klimat tej sytuacji i brak wiedzy kierowców o tym, że najważniejsza droga ekspresowa zostanie zamknięta – ironizuje prawnik.
I dodaje:
– W każdym razie istnieje duża szansa na wygranie procesów za zaniechanie władzy publicznej.
Odszkodowanie oczywiście nie pojawi się automatycznie. Przewoźnik musiałby wykazać konkretną stratę i jej związek z działaniem lub zaniechaniem odpowiedzialnych instytucji.
Na zdjęciach z ćwiczeń najbardziej symboliczny jest jednak jeden obraz: strażacy z piłą przecinają barierę, żeby rozładować korek, który wcześniej celowo stworzono.
Czytaj też: Tajemnicza śmierć młodej kobiety. 23-letnią Natalię znaleziono martwą na łące pod Biskupcem
Pozostaje mieć nadzieję, że uczestniczący w ćwiczeniach drogowcy nie pójdą za ciosem. Bo jeszcze ktoś wpadnie na pomysł, żeby następnym razem rozebrać zupełnie dobry most, żeby poćwiczyć jego odbudowę. Albo zerwać świeży asfalt, żeby sprawdzić, czy potrafią położyć go ponownie. „ZATOR-2026” rozładowano. Teraz może się okazać, że kolejny sztab trzeba będzie rozstawić już przed salą sądową.