Dlaczego ludzie chcą oglądać rzeź w Kadłubie? Profiler pyta, internauci szczerze odpowiadają

2026-03-05 15:20

Brutalna zbrodnia w Kadłubie wstrząsnęła Polską. Jeszcze większy szok wywołuje fakt, że drastyczne nagranie z miejsca zdarzenia stało się pożądanym materiałem w sieci. Dlaczego ludzie chcą oglądać cudzą śmierć? Głos w sprawie zabrał znany profiler, a w odpowiedzi otrzymał lawinę szczerych komentarzy.

Makabra w Kadłubie: Siekiera, telefon i "widownia" w sieci

Tragiczne wydarzenia, do których doszło w miejscowości Kadłub w województwie opolskim, nie schodzą z ust całej Polski. Po tym, jak 17-latek brutalnie zamordował dwie osoby, w sieci zaczęły krążyć nagrania, które sam zarejestrował. Drastyczny materiał wideo trafił nawet do uczniów szkół średnich, a w mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo zapytań o dostęp do filmu. Komentarze takie jak "Mogę prosić o priv?", "ja mam, zapraszam na priv" czy "Gdzie Pani obejrzała ten filmik?" stały się normą. Zjawisko to zaintrygowało znanego psychologa śledczego i profilera, Jana Gołębiowskiego, który postanowił zapytać wprost o motywacje internautów.

- Intryguje mnie chęć oglądania filmów nagranych przez zabójcę z Kadłuba. Wiele osób (głównie Panie) bardzo chcą to zobaczyć. Jaki jest tego cel? Analiza kryminologiczna zdarzenia? Treści jakie wypowiada sprawca mogą być wnoszące do oceny jego stanu psychicznego i motywacji. Sposób zachowania również. Ale czy nie wystarczy opis, który jest dostępny w mediach? Trzeba to zobaczyć na własne oczy? Czy chodzi o przeżycie silnych doznań, emocji?

- napisał na swoim fanpage'u "Profilowaniekryminalne".

"Chcę popatrzeć mu w oczy". Internauci tłumaczą się z makabrycznej ciekawości

Pod postem profilera wywiązała się gęsta dyskusja. Internauci, często osoby o wysokiej empatii lub zainteresowaniach naukowych, próbowali racjonalizować potrzebę zobaczenia nagrania. Dla jednych to próba zrozumienia mechanizmu zła, dla innych efekt znieczulenia przez współczesną popkulturę.

"Jestem na tej liście, więc się wypowiem jak to wygląda z mojej perspektywy. Głównie chęć analizy zachowania i motywów sprawcy. Od zawsze interesowałam się psychologią i kryminalistyką. Mając staż w policji w sekcji kryminalnej napatrzyłam się na wiele nieprzyjemnych rzeczy, które nie jednego zwaliłyby z nóg. Można by powiedzieć, że jestem uodporniona na tego typu treści, co nie oznacza, że nie ma we mnie zwykłych ludzkich emocji i mnie to nie rusza."

- tłumaczy jedna z internautek. 

Inna wskazuje na potrzebę "rozszyfrowania" mordercy po jego wyglądzie:

"Chodzi o to, żeby popatrzeć w oczy. Od lat przyglądam się mordercom, wpatruję się wnikliwie w ich twarze, z uporem godnym lepszej sprawy zadając sobie pytanie "czy to można jakoś zauważyć"? Błysk szaleństwa, wyrachowany chłód, brak emocji... Czy to odciska jakieś piętno na twarzy lub w gestach?"

Czy zbrodniarza da się rozpoznać w tłumie?

Jan Gołębiowski szybko ukrócił nadzieje na to, że film pozwoli nam "nauczyć się" rozpoznawać zło. W odpowiedzi na komentarze wyjaśnił, że fizjonomia nie jest żadnym kluczem do wykrywania morderców.

"Lombrozo próbował, Kretschmer, potem Sheldon. Nie ma żadnej reguły. Jedni mają szaleństwo w oczach, inni chłód, inni smutek i żal, inni radość. Są tacy co przerażają z wyglądu i tacy, którzy wyglądają na sympatycznych koleżków. Wygląd nie gra absolutnie żadnej roli i nie da się ich rozpoznać po wyglądzie."

- napisał profil w jednym z komentarzy. 

Kultura bodźców i brak empatii?

Część komentujących zauważa jednak ciemniejszą stronę medalu. Oglądanie realnej śmierci może być formą poszukiwania ekstremalnych wrażeń w świecie, gdzie zwykłe horrory przestały robić wrażenie.

"Kiedyś Alfred Hitchcock budował grozę kilkoma ujęciami - cień, krzyk, krew poza kadrem. Resztę dopowiadała wyobraźnia. Dziś w filmach takich jak "Piła" czy "Oszukać przeznaczenie" widz dostaje wszystko wprost, bez niedomówień. Kamera nie odwraca wzroku. Przyzwyczajenie do dosłowności sprawia, że rośnie próg wrażliwości."

- napisał jeden z internautów. 

Inni oskarżają szukających nagrania o emocjonalne wyjałowienie:

"Odnoszę wrażenie, że wielu ludzi chce oglądać ekstremalne nagrania, żeby udowodnić sobie/innym, że mają silną psychikę (...) Winszuję wyprania z resztek empatii i emocji jeżeli krzywda ludzi, czy zwierząt nie robi na kimś wrażenia i traktuje się to jak "storisek na tiktoku". Przykre."

Zarzuty dla 17-latka. Co wiemy o sprawie?

Przypomnijmy, że do tragedii doszło 26 lutego. Łukasz G., mimo młodego wieku, będzie sądzony jak dorosły. Prokuratura postawiła mu zarzut podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Nastolatek przyznał się do zadania śmiertelnych ciosów siekierą i złożył obszerne wyjaśnienia. Grozi mu do 30 lat pozbawienia wolności.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki