Blokada jest zakładana na przednie koło samochodów zaparkowanych w niedozwolonym miejscu. Zwykle jego właściciel dość szybko kontaktuje się ze strażą miejską, bo zależy mu, aby jak najszybciej móc skorzystać z własnego auta. Ale nie zawsze tak jest – otrzymujemy od Was sygnały, że w wielu miejscach w Poznaniu samochody z blokadami na kole stoją w niedozwolonych miejscach już od dłuższego czasu. Sami widzimy jedno z takich aut stojące przy ul. Piekary.
Czy właściciel musi w określonym czasie zgłosić się do strażników z prośbą o zdjęcie blokady? Okazuje się, że nie ma takich przepisów.
- Nie ma określenia „za długo”, „za krótko”, „w sam raz” - przyznaje w rozmowie z Radiem ESKA Przemysław Piwecki z poznańskiej straży miejskiej.
Straż miejska może sama skontaktować się z właścicielem pojazdu w celu zdjęcia blokady.
- Wtedy ustalamy dane właściciela samochodu i wzywamy go do stawiennictwa – mówi Piwecki.
Samochód można też oczywiście odholować, ale straż miejska robi tak tylko w przypadkach, gdy pojazd zagraża bezpieczeństwu, albo utrudnia ruch.
Strażnicy miejscy przekonują, że takie samochody z blokadami na kołach, które stoją w niedozwolonych miejscach czasem przez kilka tygodni, mają też swoje plusy.
- Działają jak taki straszak na innych kierowców – mówi Przemysław Piwecki.
Przypominamy, że za parkowanie w niedozwolonym miejscu grozi 100 zł mandatu oraz jeden punkt karny (o ile nie jest to miejsce zagrażające bezpieczeństwu w ruchu).
Czytaj też: Darmowe parkingi w centrum Poznania: Zobacz, gdzie zaparkować bez płacenia
Zobacz podsumowanie ostatniego tygodnia ESKA INFO: