Obywatelskie ujęcie na stacji paliw
Wszystko zaczęło się od niebezpiecznych manewrów na trasie z Gaju Małego do Szamotuł. Świadkowie zauważyli kierowcę BMW, który jechał wężykiem, co chwilę zjeżdżając na przeciwległy pas. Jego zachowanie nie pozostawiało złudzeń – musiał być pod wpływem alkoholu. Zanim na miejscu pojawiła się policja, do akcji wkroczyli ratownicy medyczni.
Gdy kierowca zjechał na stację benzynową, medycy natychmiast go ujęli, uniemożliwiając dalszą jazdę i wezwali patrol. Policjanci, którzy przejęli mężczyznę, potwierdzili podejrzenia. Badanie alkomatem wykazało 1,08 promila alkoholu w organizmie.
Recydywista z zakazem do 2030 roku
Szybko okazało się, że to nie pierwszy taki wybryk 40-latka. Sprawdzenie w policyjnych systemach ujawniło jego mroczną kartotekę. Mężczyzna był już wcześniej skazany za jazdę pod wpływem alkoholu, a jego poprzedni "rekord" był znacznie wyższy.
Co najbardziej szokujące, 40-latek miał aktywny, orzeczony przez sąd zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Zakaz ten miał obowiązywać aż do 2030 roku. Mężczyzna po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty kierowania w stanie nietrzeźwości oraz złamania sądowego zakazu.
Deportacja. Ostateczne rozwiązanie
Biorąc pod uwagę powtarzające się łamanie prawa i stwarzanie śmiertelnego zagrożenia, policjanci postanowili działać stanowczo. Rozpoczęto kontrolę legalności pobytu cudzoziemca w Polsce. Stwierdzono, że jego zachowanie stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego.
Współpraca policji ze Strażą Graniczną przyniosła ostateczne rozwiązanie.
Na podstawie zebranej w sprawie dokumentacji podjęta została decyzja o jego wydaleniu z kraju. Mężczyzna został deportowany i przekazany służbom ze swojego kraju – informuje st. asp. Sandra Chuda z szamotulskiej policji.
Dzięki czujności świadków i współpracy służb, niebezpieczny kierowca został na stałe wyeliminowany z polskich dróg.