Atak na Ukrainki w Poznaniu
Nagranie z udziałem kobiety pojawiło się w mediach społecznościowych, na profilu "poznan_moment" w Wielkanoc. Na filmiku zobaczyć można, jak agresorka fizycznie atakuje inną kobietę oraz znieważa ją, używając słów odnoszących się do jej narodowości.
Dzień później, w poniedziałek komunikat w sprawie wydała Wielkopolska Policja. Początkowo funkcjonariusze informowali, że wpłynęło do nich zgłoszenie o napaści i znieważeniu na tle narodowościowym. "Wkrótce podejrzewana o te czyny zostanie prawnie rozliczona. Wydarzyło się to w sobotę pod CK Zamek w Poznaniu" - dodali.
Jeszcze tego samego dnia mundurowi przekazali, że kobieta została zatrzymana. "Była już notowana za: groźby, znieważenie, kradzież, fałszerstwo, oszustwo, prowadzenie auta pod wpływem alkoholu" - wyliczyli.
35-latka z zarzutami
We wtorek, 7 kwietnia głos w sprawie zabrał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak. Jak poinformował, 35-latce za zarzucane czyny grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. - Kobieta znieważyła pokrzywdzone słowami powszechnie uznawanymi za wulgarne. Wobec jednej z nich stosowała także przemoc, ciągnąc ją za włosy i część z nich wyrywając, powodując tym samym powstanie lekkich obrażeń ciała. Zebrane dowody potwierdziły, że kobiety zostały napadnięte z powodu ich przynależności narodowej - zaznaczył.
Prokurator dodał, że 35-latce przedstawiono zarzut stosowania przemocy oraz znieważania i naruszenia czynności ciała na tle ksenofobicznym. Podczas przesłuchania kobieta tłumaczyła się, że do szarpaniny doszło, ponieważ sama miała bronić się przed pokrzywdzonymi. Zastosowano wobec niej policyjny dozór połączony z zakazem kontaktowania się i zbliżania do ustalonej pokrzywdzonej.
Miał iść za kratki, wpadł z towarem za 6 mln zł! Szokujące odkrycie w mieszkaniu - zobacz zdjęcia: