Matczyna miłość silniejsza niż ogień. Dorota rzuciła się w płomienie po syna. Oboje zginęli

2026-01-19 12:35

Dorota M. (38 l.) bez wahania wskoczyła do domu, w którym wybuchł pożar, bo na poddaszu uwięziony został jej 11-letni synek Igor. Chłopiec od urodzenia był dzieckiem z niepełnosprawnością. Niestety, tego dramatu nie przeżyła ani mama, ani nastolatek. W wiosce, w której wydarzyła się tragedia ruszyła już pomoc dla poszkodowanej rodziny. Szczegóły w artykule.

Pożar magazynu
Super Express Google News

Pożar w Myjomicach, na południu Wielkopolski wybuchł po godzinie 14.00. Jak informowała wielkopolska Straż Pożarna jeszcze przed przybyciem strażaków rodzice ewakuowali z budynku dwoje dzieci. Gdy dom spowijał gęsty, duszący dym, rodzice sami zaczęli ratować swoje dzieci. 

Czytaj: Dorota i jej 11-letni synek zginęli przez zabawkę. Szokująca przyczyna pożaru

Pan Mariusz wyniósł z domu do samochodu dwójkę młodszych dzieci - mówi Super Expressowi znajomy rodziny, który sam, gdy dowiedział się o pożarze, ruszył na pomoc. 

Dorota M., żona Mariusza, postanowiła jeszcze wejść do domu, by ratować swoje trzecie dziecko. 11-letni Igor był chłopcem z autyzmem i niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowany. Gdy się rodził, zachłysnął się krwią, co doprowadziło do zapalenia płuc. Noworodek był reanimowany dwa razy, podłączony do oscylatora i respiratora, a później także leczony eksperymentalnie lekami dla dorosłych. Rodzice przez wiele lat robili dla niego wszystko, co mogli. Niestety, gdy mama Igorka pobiegła na poddasze po niego, żeby uratować go z pożaru, wydarzenia potoczyły się lawinowo.

W tym czasie pożar gwałtownie się rozwinął - mówi mł. asp. Martin Halasz ze Straży Pożarnej w Poznaniu.

Gdy na miejsce tragedii dotarły pierwsze wozy straży pożarnej, ratownicy ewakuowali ze środka budynku kobietę oraz 11-letniego chłopca. 

Natychmiast rozpoczęto resuscytację krążeniowo-oddechową. Kobieta została przetransportowana do szpitala - mówił Halasz. 

Pomimo heroicznego wysiłku lekarzy życia dziecka, niestety, nie udało się uratować. Dzień po pożarze zmarła również Dorota M. Jak poinformował Janusz Walczak z Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, biegły z dziedziny pożarnictwa ustalił, że przyczyną tzw. bezogniowego pożaru wskazano na przegrzanie baterii w zabawce, którą bawiło się jedno z dzieci.

Pożar magazynu

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki