Punktualnie o godz. 9:00, 10 marca, kino „Pod Kopułą” w Gostyniu wypełniło się do ostatniego miejsca. Nikt jednak nie przyszedł tu oglądać filmu. Do kinowej sali miejscowy Sąd Rejonowy wezwał wszystkie osoby, które zdaniem śledczych brały udział w chrzczeniu mleka, które dostarczano do mleczarni. Dlaczego do kina a nie do Sądu? Żadna sądowa sala w Gostyniu nie pomieściłaby takiej liczby osób. Obok bowiem oskarżonych, na sali musiało się też znaleźć miejsce na ich obrońców i dla przedstawicieli mediów.
Czytaj także: Wywieźli niepełnosprawnego 23-latka do lasu i zostawili go bez ubrań. To miał być internetowy „challenge”
To wyjątkowa sytuacja, żeby sąd procedował w kinie, ale wymagają tego okoliczności sprawy - mówił przed rozprawą Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu
Mleczna afera wybuchła w Gostyniu w 2019 roku, gdy w mleczarni w przeprowadzono wewnętrzną kontrolę. Na jaw wyszło, że dostarczane mleko jest rozcieńczane wodą. Dodatkowo w cysternach rolnicy poprzerabiali zawory spustowe, co w branży mleczne nazywano sposobem „na zaworek” lub „bypass”.
Mechanizm polegał na dodawaniu do mleka wody lub zaniżaniu ilości odbieranego od dostawców tego surowca, a następnie przypisanie tak uzyskanej nadwyżki innym producentom pozostającym w zmowie. Oszustwo możliwe było dzięki przerobieniu w cysternach specjalnych zaworów spustowych - wyjaśnia Łukasz Wawrzyniak.
W sumie oskarżonych zostało 79 osób: rolnicy, ale także pracownicy mleczarni. Oskarżeni odpowiadają z wolnej stopy. Nie przyznają się do winy. Wszystkim grozi maksymalna kara 12 lat pozbawienia wolności.