To nie fawele, to Poznań. Kilkadziesiąt osób od lat żyje w dramatycznych warunkach

2026-07-13 13:39

To nie brazylijskie fawele, ale koczowisko w Poznaniu. Przy ulicy Lechickiej, na dawnych ogródkach działkowych, od blisko 10 lat mieszkają romscy imigranci. Mimo wysiłków miejskich urzędników, wciąż w fatalnych warunkach żyje tam kilkadziesiąt osób, w tym dzieci.

10 minut drogi od ścisłego centrum Poznania, na ponad pięciohektarowej działce było kiedyś ponad sto ogródków działkowych. Niestety, urokliwą miejską oazę z owocowymi drzewami zastąpiło koczowisko, bo działkowcy musieli się wyprowadzić z prywatnego terenu. A że teren był atrakcyjny dla osób w kryzysie bezdomności, pierwsi Romowie wprowadzili się na opuszczone działki w 2013 roku.

Z roku na rok było ich coraz więcej. Pięć lat temu (w 2021 roku) w urągających warunkach mieszkało tam aż ponad 150 osób. Obok tego miejsca trudno było przejść obojętnie. Wśród prowizorycznych budowli z desek, blachy i kocy zalegały hałdy śmieci. Przez wiele lat narastał też konflikt Romów z mieszkańcami okolicznych osiedli, a policja bardzo często musiał interweniować z powodów głośnego puszczania muzyki, okrzyków, palenia ognisk czy kradzieży.

To był horror - mówią mieszkańcy poznańskich Winograd.

W końcu, w 2019 roku w pomoc mieszkańcom koczowiska włączył się Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Poznaniu. Dziś, osoby narodowości romskiej mogą liczyć na pomoc programu współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej. 

W ramach projektu „Bezpieczna Przystań” zapewniamy kompleksową pomoc osobom w kryzysie bezdomności, obejmującą m.in. pracę socjalną, wsparcie mieszkaniowe, pomoc specjalistyczną oraz działania prowadzące do usamodzielnienia - mówi Super Expressowi Anna Zając-Domżał, zastępca dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Poznaniu. 

To realnie zmniejszyło liczbę mieszkańców koczowiska. Dziś, według danych MOPR, liczba koczujących zmniejszyła się z ponad 160 do 40 osób. Niestety przebywają tam też dzieci, ale - jak informują urzędnicy - w najbliższych dniach kolejna rodzina wyprowadzi się z koczowiska do wynajętego mieszkania. 

Naszym celem jest trwała zmiana sytuacji życiowej tych osób. Takie działania przynoszą realne efekty – zaznacza dyrekcja MOPR.

Pijany kierowca sam przyjechał na policję

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki