Czarny Tydzień w polskich szpitalach. Placówki z Podkarpacia dołączają do akcji
Akcja protestacyjna, zainicjowana przez Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, wystartowała w poniedziałek, 20 kwietnia 2026 roku. Inicjatywa ma za zadanie uświadomić społeczeństwu narastające trudności z finansowaniem państwowych lecznic. Do ogólnokrajowego strajku aktywnie włączyły się również jednostki z województwa podkarpackiego. Związkowcy podkreślają, że manifestacja przybrała wyłącznie formę informacyjną i nie zaburza codziennego funkcjonowania oddziałów. W ramach solidarności na budynkach medycznych zawisły czarne flagi oraz specjalne plakaty, jednak opieka nad chorymi toczy się bez najmniejszych zakłóceń.
- Protest jest informacyjny, w żaden sposób nie spowoduje, że pacjenci będą mieli coś przesuwane, czy nie będą mogli skorzystać z udzielania świadczeń, wręcz przeciwnie, ten protest jest ukierunkowany na to, żeby pacjenci też wiedzieli, że szpitale powiatowe mają swoje problemy związane z bieżącą sytuacją finansową - mówi w rozmowie z reporterką Radia ESKA Grzegorz Panek, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Sanoku.
Menedżerowie placówek medycznych głośno alarmują, że kłopoty budżetowe dotykają branżę w ujęciu globalnym. Brak wystarczających środków finansowych to brutalna rzeczywistość.
- To jest problem systemowy, nie pojedynczego szpitala, tylko nas wszystkich, dlatego też i protestujemy - mówi Grzegorz Panek.
Zarządzający lecznicami pragną dobitnie uświadomić społeczeństwu, że drastyczny deficyt środków w państwowej kasie to niezaprzeczalny fakt, który wkrótce może odbić się na wszystkich chorych.
- Protest jest po to, by zwrócić uwagę na to, że z jednej strony w służbie zdrowia dzieją się dobre dobre rzeczy, bo nie ukrywam, że KPO, inwestycje idą pełną parą i szpitale z tego tytułu korzystają, a z drugiej strony Narodowy Fundusz Zdrowia ma swoje problemy finansowe, które się de facto przekładają na to, że szpitale mają coraz mniej pieniędzy, chociaż tych pieniędzy jest coraz więcej. To jest cały paradoks tej sytuacji - mówi dyrektor.
Kolejki, cięcia i limity. Dyrektorzy szpitali ostrzegają przed paraliżem
Dyrekcja sanockiego szpitala oficjalnie ogłosiła swój udział w strajku za pośrednictwem mediów społecznościowych, wymieniając przy tym najbardziej palące bolączki polskiej ochrony zdrowia. Wśród głównych postulatów znalazły się:
- brak całościowego uregulowania należności za 2025 rok,
- radykalne cięcia funduszy na zabiegi ponadlimitowe,
- drastycznie zaniżone wyceny procedur medycznych,
- niepokojące redukcje w dostępie do badań diagnostycznych, takich jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, gastroskopia czy kolonoskopia.
Efektem tych wszystkich zaniedbań może być dramatyczny powrót gigantycznych kolejek w przychodniach, co przełoży się na opóźnione diagnozy, skomplikowany proces leczenia i znacznie gorsze rokowania dla pacjentów. Swoje poparcie dla inicjatywy wyraził również ośrodek w Górnie. Kierujący nim Grzegorz Hydzik w wywiadzie dla Radia ESKA mocno zaakcentował, że nadrzędnym zamiarem akcji jest dotarcie z tą trudną prawdą bezpośrednio do świadomości chorych.
- To jest problem głównie pracodawców, czyli dyrektorów szpitali, organów założycielskich, natomiast należy zwrócić uwagę na problem, żeby pacjenci też zauważyli, że on jest, będzie narastał. Chociażby wprowadzenie limitów na diagnostykę, bo nasza pracownia w tej chwili bardzo mocno ograniczyła liczbę badań wykonywanych dla pacjentów ambulatoryjnie - powiedział dyrektor Grzegorz Hydzik.
Rozmowy z przedstawicielami podkarpackich placówek medycznych przeprowadziła reporterka Radia ESKA, Agnieszka Gazda-Muła.