Sądy pobłażliwe dla wójtów. Sprawa z Podkarpacia podzieliła mieszkańców

2026-04-03 10:25

Wójtowie cieszą się wyjątkową pobłażliwością sądów, które często w sposób delikatny traktują czyny gminnych włodarzy. Przypadek Marka K., wójta gminy Niedźwiada na Lubelszczyźnie, znany jest już w całej Polsce. Jak ustalił „Super Express“, fortuna uśmiechnęła się także do Adama P.,  wójta z Podkarpacia.

Głośna sprawa wójta gminy Niedźwiada

O Marku K. słyszała cała Polska. Mężczyzna, od 2018 r. pełniący obowiązki wójta położonej w powiecie lubartowskim gminy Niedźwiada, 20 grudnia 2025 r. mknął swym autem pijany. Kiedy w m. Tyśmienica zatrzymała go drogówka, wydmuchał 1,1 promila. To przestępstwo z kart Kodeksu karnego i gdyby został skazany przez sąd, musiałby pożegnać się z wójtowskim stołkiem, co związane jest także z utratą sowitych apanaży. Jego pensja wynosi około 20 tys. brutto miesięcznie. Groziły mu trzy lata więzienia.

W trakcie śledztwa kajał się, przekonując, że był to jednorazowy błąd. Dzień wcześniej uczestniczył w suto zakrapianej imprezie po odłowie karpi ze stawu, którego jest właścicielem. Bawiono się do trzeciej nad ranem. Nazajutrz wójt K. stwierdził, że jego ryby nie mają tlenu i musi im go zapewnić. - Mimo nieprzespanej nocy czułem się dobrze. Gdybym wiedział, że jestem pod wpływem alkoholu, nigdy nie usiadłbym za kierownicę. Ja nie mam problemu z alkoholem - cytuje wyjaśnienia mężczyzny Dziennik Wschodni. - Udałem się w drogę po butlę tlenową, aby uratować ryby od śnięcia. To była jednorazowa sytuacja, a droga jest rzadko uczęszczana.

17 marca 2026 r. w Sądzie Rejonowym w Radzyniu Podlaskim ogłoszono: postępowanie zostało warunkowo umorzone na dwuletni okres próby. Stracił prawo jazdy na rok, ma także wpłacić 20 tys. złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej. Wcześniej do sądu wpłynęły „listy społecznego poparcia“, na których widnieje około 200 podpisów świadczących o tym, jaką pozytywną jednostką jest wójt K.

Mieszkańcy podkarpackiej gminy podzieleni, sąd podjął decyzję

„Super Express“ ustalił, że samorządowiec spod Lubartowa nie jest jedyną osobą ze świecznika, która w marcu 2026 r. doznała wyjątkowej wyrozumiałości ze strony Temidy. Adam P., wójt z położonego w Bieszczadach Polańczyka, także uniknął kłopotów - za przekroczenie uprawnień groziły mu trzy lata odsiadki i utrata stanowiska. Rzecz dotyczyła wycinki drzew, którą wójt zaordynował 29‭ ‬lipca‭ ‬2024‭ ‬r. na działce należącej do gminy. - Społeczność Polańczyka szybko się podzieliła i jedni uznali,‭ ‬że dobrze, że wielkie drzewa zostały wycięte,‭ ‬inni uważali,‭ ‬że zniszczono unikalny krajobraz przy punkcie widokowym w pobliżu Jeziora Solińskiego - opowiada czytelnik, który poinformował „Super Express“ o sprawie. -‭ ‬Włodarz gminy Solina Adam P.‭ ‬stanowczo stoi na stanowisku,‭ ‬że drzewa zostały wycięte na prośby mieszkańców i ze względów bezpieczeństwa.‭

Na początku wszystko szło zgodnie z literą prawa. Gmina zwróciła się do Starostwa Powiatowego w Lesku z prośbą o wydanie zgody na wycięcie drzew.‭ ‬Starostwo wydało potrzebną zgodę na wycięcie‭ ‬jednej‭ ‬sosny,‭ ‬trzech ‬modrzewi,‭ ‬nie zgodzono się jednak na wycięcie‭ ‬sześciu ‬klonów. Jak można się domyślać, drzewa te także zostały wycięte, a Adam P. powtarzał, że zagrażały bezpieczeństwu. Starostwo Powiatowe w Lesku,‭ ‬które w ramach obowiązków nadzoruje lasy gminne w powiecie, zbadało sprawę i ukarało gminę Solina.‭ ‬Wysokość nałożonej kary to‭ ‬22 050‭ ‬zł.‭ ‬Gmina karę uiściła.‭ - W konsekwencji zapłacili za to mieszkańcy.‭ ‬Skoro karę uiszczono, to oznacza,‭ ‬że włodarze gminy przyznają się do bezprawnego działania‭? - zastanawiają się w Polańczyku. ‬Otóż nie.‭ ‬Wójt Adam P.‭ ‬utrzymywał,‭ ‬że nie zrobił nic złego ‬ani nielegalnego.‭

Sprawa wycinki drzew trafiła do Prokuratury Rejonowej w Lesku.‭ Jak wynika z dokumentów, wójt gminy Solina Adam P.‭ ‬był podejrzewany o to, że‭ ‬29‭ ‬lipca‭ ‬2024‭ ‬r. przekroczył swoje uprawnienia i podjął decyzję o wycince‭ ‬sześciu drzew w Polańczyku,‭ ‬pomimo odmowy wydania zezwolenia w tym zakresie przez starostę powiatowego w Lesku i braku innej podstawy prawnej, co stanowiło działanie na szkodę interesu publicznego.‭ Mówiąc dokładniej, w grę wchodził ‬ art.‭ ‬231‭ ‬Kodeksu karnego, mówiący o nadużyciu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego,‭ ‬działającego na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.‭ ‬Przestępstwo to zagrożone jest karą do‭ ‬trzech ‬lat pozbawienia wolności.

Prokurator‭ ‬po przeanalizowaniu sprawy zawnioskował do Sądu Rejonowego w Lesku o warunkowe‭ ‬umorzenie postępowania karnego wobec wójta‭ ‬i zarazem o wyznaczenie okresu próby dla włodarza Adama P.‭ ‬na okres‭ ‬trzech ‬lat,‭ ‬orzeczenie świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie‭ ‬5‭ ‬tys.‭ ‬zł oraz zwrot kosztów sądowych.‭ 13‭ ‬marca‭ ‬2026‭ ‬r. sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Lesku.‭ ‬Sąd orzekł wobec wójta gminy Solina‭ ‬dwa ‬lata okresu próby,‭ ‬nawiązkę na rzecz gminy Solina w kwocie‭ ‬3‭ ‬tys.‭ ‬zł oraz nawiązkę na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym‭ ‬i Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie‭ ‬2‭ ‬tys.‭ ‬zł.‭ ‬Wójt ma też zapłacić koszty sądowe.‭

Sędzia prowadząca sprawę zaznaczyła,‭ ‬że sąd co do zasady przychylił się do wniosku prokuratury. - Po zapoznaniu‭ ‬się ze wszystkimi aktami sprawy i po przesłuchaniu kilku świadków,‭ należy uznać, że ‬wina oskarżonego jest ewidentna - brzmiało ustne uzasadnienie. -‭ ‬Jednak szkodliwość społeczna czynu według sądu jest niewielkiego stopnia i można warunkowo umorzyć postępowanie wobec wójta.‭

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że drzewa, o których mowa, zniknęły. Sześć klonów o obwodzie od‭ ‬60‭ ‬do‭ ‬80 centymetrów rozpłynęło się w powietrzu.‭

Pomorskie. Wycinka drzew w gminie Choczewo
Drogowskazy
Dlaczego miasta bez drzew nie przetrwają? DROGOWSKAZY

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki