Znakowanie niedźwiedzi w Bieszczadach. Drapieżniki będą śledzone krok po kroku

2026-06-01 11:06

Pierwsza faza operacji zakładania obroży telemetrycznych bieszczadzkim niedźwiedziom dobiegła końca. W okolicach Baligrodu i Soliny udało się schwytać osiem osobników, a akcja została przeprowadzona z pomocą specjalistów z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Drapieżniki w Bieszczadach będą monitorowane

Zakończył się pierwszy etap specjalistycznej operacji obrożowania i odławiania niedźwiedzi w Bieszczadach, która została zainicjowana między innymi po tragicznym zdarzeniu w miejscowości Płonna, gdzie drapieżnik pozbawił życia kobietę. W zaledwie tydzień na obszarze dwóch gmin, Soliny i Baligrodu, schwytano w sumie osiem zwierząt. Siedem z nich zostało wyposażonych w obroże telemetryczne, umożliwiające stałe śledzenie ich lokalizacji. Z kolei jeden młody osobnik zyskał jedynie chip ze względu na swój młody wiek.

Natomiast wszystkie niedźwiedzie mają wszczepiane chipy, więc tutaj w sytuacji, kiedy w przyszłości, jeśli będzie to osobnik konfliktowy i go odłowimy, to będziemy mieć mieć pewność, że to jest akurat ten, który teraz niestety się nie kwalifikował do założenia obroży mówi w rozmowie z Radiem ESKA Sławomir Serafin, dyrektor RDOŚ-u w Rzeszowie.

Zgodnie z planami, systemem monitorowania może zostać docelowo objętych kilkanaście problematycznych osobników.

Przenosiny młodych samic z Wołkowyi

W trakcie realizacji tych działań z powodzeniem złapano również dwie młode samice w rejonie Wołkowyi. Ponieważ regularnie wchodziły one w konflikty na terenach zamieszkałych, podjęto decyzję o ich relokacji w bezpieczne, oddalone od osad ludzkich leśne ostępy.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska poinformowała, że w trakcie akcji zadbano o pobranie od każdego schwytanego osobnika niezbędnych próbek biologicznych, takich jak włosy, krew i wymazy. Zebrany w ten sposób materiał trafił do Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk, gdzie zostanie poddany szczegółowym analizom. Eksperci liczą, że dostarczy to cennych informacji na temat zachowań tych drapieżników oraz struktury całej bieszczadzkiej populacji.

Mimo wysiłków i rozmieszczonych pułapek w Płonnej, w miejscu, gdzie doszło do ataku ze skutkiem śmiertelnym, nie schwytano tam żadnego drapieżnika.

Drzwi do nieistniejącej wsi Długie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki