Diana miała zostać na posesji. Nagle zmieniono decyzję
Sprawa Józefa M. od kilku dni budzi ogromne emocje. Mężczyzna trafił do aresztu po tym, jak w piątek, 7 sierpnia zaorał świeżo wyremontowaną nawierzchnię ul. Rybackiej w Gliwicach. W czasie gdy śledczy zajmują się sprawą rolnika, jego bliscy muszą mierzyć się z kolejnym problemem.
Chodzi o Dianę – suczkę należącą do zatrzymanego mężczyzny.
Jeszcze we wtorek 11 sierpnia wszystko wskazywało na to, że pies pozostanie na posesji. Zwierzę miało być doglądane przez sąsiadów, a powiatowy lekarz weterynarii po przeprowadzonej kontroli nie znalazł powodów, by interwencyjnie je odbierać. Wieczorem sytuacja niespodziewanie się zmieniła. Diana została zabrana z posesji i przewieziona do schroniska.
Jak informuje „Fakt”, powiatowy lekarz weterynarii w Gliwicach uczestniczył w kontroli warunków, w jakich przebywała Diana. Z jego ustaleń wynikało, że suczka była zadbana, dobrze odżywiona i w dobrej kondycji. Zwierzę było również przyjazne wobec ludzi i prawidłowo zsocjalizowane. Lekarz nie stwierdził sytuacji, która wymagałaby natychmiastowego odebrania psa właścicielowi.
Mimo to jeszcze tego samego dnia zapadła decyzja o przewiezieniu Diany do schroniska. Jak przekazał weterynarz, stało się to na wniosek prokuratury.
– Też byłem zaskoczony. Zostałem poinformowany już po fakcie – przyznał w rozmowie z „Faktem”.
Rodzina chciała natychmiast zabrać Dianę
Decyzja szczególnie mocno dotknęła rodzinę Józefa M. Jego siostra od początku deklarowała, że może przejąć opiekę nad psem. Kobieta podkreśla, że Diana zna rodzinę i jest przyzwyczajona do ludzi oraz swojego dotychczasowego otoczenia. Jej zdaniem pobyt w schronisku może być dla zwierzęcia dodatkowym źródłem stresu.
– Nie chodzi o warunki. Pies potrzebuje człowieka. W schronisku są inne psy, szczekają, ujadają. Diana jest przyzwyczajona do ludzi i swojego otoczenia – mówi siostra aresztowanego rolnika, cytowana przez „Fakt”.
Rodzina miała być gotowa przejąć Dianę praktycznie od razu.
– Prosiłam, żeby pozwolili nam ją zabrać. Ten pies nas zna. Nie dość, że cała rodzina przeżywa dramat, to jeszcze ta biedna Diana – dodaje kobieta.
Siostra Józefa M. twierdzi, że była na miejscu, gdy funkcjonariusze zabierali psa. Według jej relacji próbowała przekonać policjantów, że rodzina może zapewnić suczce opiekę.
– Diana nie chciała opuścić posesji. Jakby wiedziała, że idzie z obcymi w nieznane. Byłam na miejscu, gdy ją zabierała policja, prosiłam, że jestem rodziną, że my psa weźmiemy, ale nie poskutkowało – relacjonuje kobieta.
Rodzina zapowiada, że będzie starała się o jak najszybsze przejęcie opieki nad zwierzęciem.
Dlaczego suczka trafiła do schroniska?
Powiatowy lekarz weterynarii zaznacza, że decyzja o umieszczeniu Diany w schronisku nie wynikała z jego oceny stanu zwierzęcia. Jak tłumaczy, z perspektywy długoterminowej schronisko daje pewność całodobowej opieki nad psem. Diana ma mieć zapewnioną opiekę weterynaryjną, a także zostać poddana sterylizacji.
Jednocześnie rodzina może próbować formalnie przejąć nad nią opiekę.
Obecnie suczka przebywa w gliwickim schronisku i przechodzi kwarantannę. Jak przekazała „Faktowi” kierownik placówki, Diana jest nieco wycofana i ostrożna, ale jednocześnie szuka kontaktu z człowiekiem.
– Jest lekko wycofana, trochę się boi, ale chce kontaktu z człowiekiem. Jest jeszcze trochę nieufna. Była dobrze odżywiona, ma ładną sierść – przekazała Barbara Malinowska.
Kierownik schroniska zwraca uwagę, że każda nagła zmiana otoczenia może być dla psa stresującym doświadczeniem. Rodzina ma nadzieję, że pobyt Diany w schronisku nie potrwa długo i suczka wkrótce trafi pod opiekę bliskich.
Wszystko zależy od formalnej zgody
Gliwicka policja wyjaśnia, że możliwość przejęcia psa przez siostrę właściciela jest uzależniona od spełnienia określonych formalności.
Jak przekazała nadkom. Marzena Szwed, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, jeśli Józef M. jako właściciel wyrazi zgodę na przejęcie opieki nad psem przez siostrę, będzie ona mogła odebrać Dianę ze schroniska.
Na razie suczka pozostaje więc pod opieką placówki, a rodzina przygotowuje się do podjęcia formalnych kroków w sprawie jej odzyskania.
Historia Diany to kolejny wątek głośnej sprawy rolnika z Gliwic. Podczas gdy śledczy zajmują się postępowaniem dotyczącym zniszczenia drogi, jego bliscy walczą o to, by przynajmniej jego ukochany pies jak najszybciej wrócił do znanego sobie otoczenia.
Źródło: Fakt