Spis treści
Raport po katastrofie w Lipowej. Zginęło dwóch pilotów
Wypadek z września 2025 roku w okolicach Lipowej głęboko poruszył mieszkańców i ekspertów z branży lotniczej. Niewielka awionetka roztrzaskała się tuż po poderwaniu z pasa, zabierając życie dwóm członkom załogi. Państwowa Komisja Badań Wypadków Lotniczych udostępniła właśnie oficjalny dokument, który precyzyjnie rekonstruuje tamto zdarzenie i nazywa przypuszczalne powody tragedii, podczas gdy prokuratura wciąż prowadzi swoje postępowanie.
Eksperci ustalili, że decydujący wpływ na tragedię miały skrajnie niesprzyjające zjawiska pogodowe. Tego feralnego dnia w regionie utrzymywała się bardzo gęsta mgła, a maszyna zmagała się dodatkowo z niebezpiecznym oblodzeniem. Te dwa elementy drastycznie zmniejszyły szanse na pomyślne zakończenie rejsu. Dokument podkreśla, że aura całkowicie uniemożliwiła załodze zachowanie orientacji w przestrzeni, co w konsekwencji skutkowało szybką utratą sterowności.
Maszyna ruszyła około godziny 9:32, kierując się w stronę Jeziora Żywieckiego. Zamiar był prosty – przebić się przez gęstą zasłonę i kontynuować podróż przy lepszej widoczności. Po starcie statek powietrzny minął gapiów i zniknął w oparach. Krótko potem mężczyźni postanowili zawrócić, aby wykonać krąg nad lądowiskiem, co komisja oceniła jako krytyczny błąd taktyczny. Zdaniem specjalistów, jedynym ratunkiem było w tamtym momencie błyskawiczne zwiększanie pułapu i ucieczka ze strefy fatalnej widzialności.
Zobaczcie zdjęcia z miejsca tragedii:
Śmierć w płonącym wraku. Ustalenia śledczych po wypadku na Żywiecczyźnie
Dramatyczny finał nastąpił zaledwie kilka chwil po oderwaniu się od ziemi. Mniej więcej po trzech minutach od startu maszyna uderzyła w okoliczne pole, błyskawicznie stając w płomieniach. Okoliczni świadkowie natychmiast ruszyli z pomocą, ale potężny pożar skutecznie zablokował jakiekolwiek działania ratunkowe z ich strony. Wkrótce zjawili się strażacy i zespoły medyczne, a po stłumieniu ognia we wraku odkryto ciała obu lotników.
Za sterami siedzieli mężczyźni w wieku 50 oraz 70 lat. Badania sekcyjne stanowczo wykluczyły obecność alkoholu czy jakichkolwiek środków odurzających w ich organizmach. Obaj dysponowali wymaganymi licencjami do pilotowania lekkich maszyn, jednak właściciel samolotu mógł pochwalić się bardzo skromnym doświadczeniem, wynoszącym ledwie 100 godzin spędzonych w powietrzu. Drugi lotnik był znacznie bardziej opierzony – uprawiał paralotniarstwo, a także osobiście serwisował oraz modyfikował swoje wyposażenie.
Opublikowany raport podsumowuje, że splot niewielkiego obycia jednego z mężczyzn, fatalnej pogody oraz nietrafionych decyzji zaowocował tą ogromną tragedią. Postępujące oblodzenie konstrukcji skutecznie hamowało wznoszenie, co zablokowało ucieczkę ponad gęstą mgłę i ostatecznie przesądziło o losie całej załogi.
Prace komisji zostały już oficjalnie zakończone, lecz to nie koniec działań służb. Prokuratura nadal szczegółowo weryfikuje wszystkie okoliczności katastrofy, szukając ewentualnych uchybień oraz sprawdzając, czy w trakcie przygotowań nie doszło do rażącego złamania obowiązujących przepisów prawa.
- Śledztwo zostało wszczęte w kierunku art. 177 par. 2 Kodeksu Karnego. Jest to przepis dotyczący naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu powietrznym i spowodowania nieumyślnego wypadku skutkującego śmiercią dwóch osób - oznajmił we wrześniu 2025 roku prokurator Nikiel.