Dramatyczne słowa brata seniorki zamordowanej w Cieszynie. „Leżała na wznak w skrzyni wersalki”

Przez kilka dni próbował dodzwonić się do ukochanej siostry. Gdy wszedł do jej mieszkania, zauważył niepokojący bałagan i pozostawione kule ortopedyczne, bez których nie mogła się poruszać. Chwilę później policjant uchylił wieko wersalki. – Zobaczyłem zwłoki mojej siostry – zeznał przed sądem Jerzy Banot. W Bielsku-Białej trwa proces małżeństwa oskarżonego o brutalne zabójstwo 83-letniej Marii z Cieszyna.

Seniorka była znana z dobrego serca

Maria przez lata mieszkała w niewielkim mieszkaniu przy placu Kościelnym w Cieszynie. Sąsiedzi znali ją jako osobę życzliwą, zawsze gotową do pomocy. Wspierała ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji, a także opiekowała się zwierzętami i regularnie je dokarmiała.

Jak wynika z aktu oskarżenia, jej dobroć miała zostać wykorzystana przez małżeństwo bezdomnych – 38-letnią Sonię T. oraz 50-letniego Marka T., oskarżonych o dokonanie zabójstwa podczas próby kradzieży.

Do tragedii doszło 1 października 2025 roku. Według ustaleń prokuratury Sonia T. miała zapukać do mieszkania seniorki, podając się za pracownicę pomocy społecznej. W tym czasie Marek T. miał ukrywać się za drzwiami, aby dostać się do środka i splądrować mieszkanie.

Z ustaleń śledczych wynika, że sytuacja bardzo szybko wymknęła się spod kontroli. Seniorka miała zostać pobita i zaatakowana, gdy zaczęła wołać o pomoc. Według aktu oskarżenia oskarżony miał uciskać jej szyję do momentu, gdy przestała dawać oznaki życia.

Następnie – według prokuratury – ciało 83-latki zostało ukryte w pojemniku na pościel wersalki, a na meblu ustawiono dwa ciężkie krzesła. Oskarżeni mieli następnie przeszukać mieszkanie i zabrać 180 złotych.

„Dzwoniłem do siostry, ale nie odbierała”

Przed sądem zeznawał brat ofiary, Jerzy Banot, który utrzymywał z siostrą bardzo bliski kontakt.

– Dzwoniłem do niej w niedzielę, ale nie odbierała. Zdarzało się jej zapomnieć naładować telefon, więc początkowo nie wzbudziło to moich podejrzeń – mówił świadek.

Niepokój pojawił się, gdy zadzwoniła znajoma pani Marii i poinformowała, że drzwi do jej mieszkania są otwarte. Pan Jerzy pojechał na miejsce.

– Zobaczyłem, że w mieszkaniu jest bałagan. Zwróciłem uwagę na kule ortopedyczne. Siostra po urazie biodra nigdy nie wychodziła bez nich. Pomyślałem, że może trafiła do szpitala, ale tam jej nie było – relacjonował.

Po sprawdzeniu szpitala mężczyzna zgłosił się na policję. Razem z funkcjonariuszami wrócił do mieszkania.

– Na wersalce stały dwa ciężkie krzesła. Jeden z policjantów je zdjął, uchylił wieko i wtedy zobaczyłem zwłoki mojej siostry. Leżała na wznak. Trwało to kilka sekund, potem policjant zamknął wersalkę i wezwał śledczych – opowiadał ze łzami w oczach.

Dodał również, że dopiero kilka miesięcy później, gdy mieszkanie zostało odpieczętowane, zobaczył zaschniętą plamę krwi na dywanie przy tapczanie.

Nie pierwszy raz pomagała obcym

Brat ofiary zeznał, że Maria wielokrotnie pomagała osobom bezdomnym, mimo ostrzeżeń bliskich.

– Raz powiedziała mi, że wpuściła do domu bezdomną parę, dała im herbatę i po sto złotych. Mówiliśmy jej, żeby tak nie robiła, ale miała bardzo miękkie serce – wspominał.

Jak dodał, wcześniej padła już ofiarą kradzieży ze strony osoby, której chciała pomóc. Mimo to nie zmieniła swojego podejścia do ludzi.

Przed sądem zeznawali również policjanci, którzy odkryli ciało seniorki. Jeden z funkcjonariuszy opisał, że po odsunięciu krzesła i uchyleniu wersalki natychmiast zobaczył ciało kobiety.

– Musiałem wyjść na chwilę na świeże powietrze, ponieważ uderzył mnie bardzo silny odór – zeznał policjant.

Grozi im dożywocie

Sonia T. i Marek T. nieprawomocnie pozostają oskarżeni o zabójstwo 83-letniej mieszkanki Cieszyna. Proces przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej trwa. Oboje przebywają w tymczasowym areszcie, a za zarzucane im czyny grozi im kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki