Koronawirus w Polsce. WIRUS zmienia sposób działania! Tego nikt się nie spodziewał

2020-09-30 7:51 Bartosz Wojsa
koronawirus
Autor: internet

"W tej chwili wirus przenosi się zupełnie inaczej niż 3 miesiące temu", ocenia immunolog dr Paweł Grzesiowski. Wcześniej duże ogniska koronawirusa były najbardziej zauważalne w zakładach pracy, gdzie skupisk ludzi nie da się uniknąć, lecz teraz zmienia się sposób działania zarazy. Jak to możliwe? Wyjaśniamy.

Immunolog dr Paweł Grzesiowski był gościem Popołudniowej Rozmowy w RMF FM we wtorek, 29 września. Mówił o pandemii koronawirusa i o tym, że zaraza w pewnym sensie zmienia swój sposób działania. Jak to możliwe? "W tej chwili wirus przenosi się zupełnie inaczej niż 3 miesiące temu. Nie mamy dużych ognisk w pojedynczych zakładach pracy, tylko mamy wielopunktowe rozsiane zakażenia, czasami 1-2 osobowe z danego miejsca", mówił Grzesiowski. "Moim zdaniem należy szukać tu przyczyny w tym, że po pierwsze wakacje spowodowały ruch ludności, przeniesienie z jednego regionu do drugiego wirusów. Następnym krokiem było otwarcie szkół. Nie miejmy złudzeń - dzieci przenoszą zakażenia, a ponieważ chorują przeważnie bezobjawowo, to one będą zakażać i nawet nie będziemy wiedzieli kiedy i kogo", dodawał lekarz na antenie RMF FM.

Zdaniem eksperta, łóżek dla pacjentów chorujących na COVID-19 również nie wystarczy, mimo zapewnieniom Ministerstwa Zdrowia. Dr Grzesiowski podkreślił na antenie, że już dostaje sygnały z pierwszych szpitali i oddziałów o brakujących łóżkach. Zwrócił też uwagę na doniesienia dotyczące szczepionek na grypę. "No właśnie nie do końca rozumiemy, dla kogo są te szczepionki. Nikt o tym nie powiedział, poza tym, że ogłoszono, że pół miliona dawek ma zostać zatrzymanych w rezerwach państwowych. Czy to są szczepionki dla medyków, dla polityków czy dla wojska, tego nikt z nas nie wie. Natomiast to oznacza, że dla zwykłych ludzi tych szczepionek będzie jeszcze mniej", mówił dr Paweł Grzesiowski w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM o blokowaniu części dostaw szczepionek na grypę na potrzeby rezerw państwowych.

"Kto odpowiada za to, że Polska nie zamówiła na czas wystarczającej liczby dawek szczepionki na grypę?" - pytał prowadzący Marcin Zaborski. "Problem polega na tym, że między majem a lipcem nikt w tym kraju nie przejmował się pandemią, tylko szykowano wybory. (...) I niestety z tego powodu być może jesteśmy w tej chwili w tej sytuacji epidemicznej, w jakiej jesteśmy. Dlatego, że czas na zamawianie szczepionek przeciw grypie jest, jak się sezon jeszcze nie zacznie. A jak sezon się już zacznie, to  szczepionka jest rozdystrybuowana do wszystkich innych krajów", odpowiadał Grzesiowski.

Pies pogryzł 12-latka. Dzieci były same w mieszkaniu

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.