Ksiądz Jan W. oskarżony o krzywdzenie ministranta. Jest decyzja komisji ds. pedofilii
Postanowienie Państwowej Komisji ds. Pedofilii to krok, który może na zawsze zmienić status księdza Jana W. Jeśli decyzja się uprawomocni, duchowny zostanie wpisany do rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym. Oznacza to, że jego imię, nazwisko, zawód oraz adres zamieszkania zostaną dożywotnio udostępnione publicznie. Każdy obywatel będzie mógł sprawdzić dane osoby, którą komisja uznała za winną popełnienia czynu zabronionego.
Jak informuje Onet, postanowienie zostało już doręczone obu stronom postępowania – księdzu W. oraz Januszowi Szymikowi. Teraz rozpoczyna się 30-dniowy okres, w którym mogą oni złożyć odwołanie od decyzji komisji do sądu. Dopiero po bezskutecznym upływie tego terminu lub po prawomocnym oddaleniu ewentualnego odwołania, PKDP będzie mogła dokonać formalnego wpisu. Historia Janusza Szymika, który odważył się opowiedzieć o piekle, jakie miał zgotować mu duchowny, wstrząsnęła całą Polską. Mężczyzna twierdził, że jako ministrant był ofiarą kilkuset gwałtów.
Przełomowe uprawnienia Państwowej Komisji ds. Pedofilii. Tak działają nowe przepisy
Sprawa księdza Jana W. jest jednym z pierwszych przypadków, w których Państwowa Komisja ds. Pedofilii korzysta ze swoich nowych, rozszerzonych uprawnień. Od 2023 roku, na mocy znowelizowanej ustawy, komisja ma prawo prowadzić własne postępowania wyjaśniające w sprawach, które zostały prawomocnie uznane przez prokuratury i sądy za przedawnione.
Co istotne, komisja może odstąpić od wyjaśnienia sprawy przedawnionej, jeśli tak chce osoba pokrzywdzona. Wola ofiary jest tu kluczowa. Jeżeli w toku postępowania komisja stwierdzi, że do przestępstwa faktycznie doszło, ma prawo skierować wniosek o wpisanie sprawcy do publicznego rejestru pedofilów.