- W lutym 2024 roku w Tychach 21-letni Mateusz P., kierując BMW, spowodował śmiertelny wypadek, w którym zginęła jego 16-letnia pasażerka.
- Jak ustalił sąd, kierowca umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa, znacznie przekraczając prędkość (jechał ok. 130 km/h w strefie 50 km/h) i wyprzedzając w niedozwolonym miejscu.
- Sprawca został prawomocnie skazany na 2,5 roku więzienia, 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów oraz zapłatę nawiązki rodzicom ofiary.
Mateusz chciał się popisać przed 16-letnią pasażerką. Ola zginęła w wypadku
Taki jest finał tragicznego wypadku, do którego swoją bezmyślnością i brawurą doprowadził Mateusz P. Tragedia wydarzyła się w lutym 2024 r. w Tychach na ul. Oświęcimskiej. Nastolatka nie miała szans wyjść z tego cało. Samochód chwilę przed zderzeniem miał na liczniku ok. 130 km/h, a gdy uderzał w bramownicę przy szosie ta prędkość wynosiła, zdaniem biegłych, ok. 95 km/h. Mateusz P. miał złamaną rękę i był potłuczony. Po krótkim pobycie w szpitalu prokurator postawił mu zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku.
W Sądzie Rejonowym w Tychach proces przeciw młodemu kierowcy toczył się ponad rok. Jednakże sąd pierwszej instancji uznał wówczas go za winnego i skazał na 2,5 roku więzienia. Poza tym Mateusz P. przez pięć lat nie będzie mógł wsiąść za kierownicę pojazdu mechanicznego oraz zapłacić każdemu z rodziców Oli po 30 tys. zł nawiązki.
Gdy sędzia przedstawiała uzasadnienie wyroku, mama Oli co raz sięgała po chusteczkę i wycierała łzy. A niemal każde zdanie, jakie padało z ust sędzi podkreślało, jak wiele zrobił Mateusz, by do śmiertelnego wypadku doprowadzić.
- Wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. (...) lekkomyślność i nieodpowiedzialność oskarżonego doprowadziła do takiego skutku, skutku śmiertelnego. (...) Oskarżony umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa ruchu drogowego. W sposób znaczny przekroczył dozwoloną prędkość na obszarze zabudowanym, gdzie ograniczenie prędkości było określone na 50 km/h. Oskarżony na chwilę przed zdarzeniem poruszał się z prędkością ok. 130 km/h, w momencie zderzenia miał prędkość ok. 95 km/h (...) oskarżony wyprzedzał ciąg pojazdów w miejscu, w którym nie powinien tego robić, wyprzedzał z prawej strony pasem, który w zasadzie służy do włączenia się do ruchu. Ważne są też warunki, które wtedy panowały - było po zmroku, była ograniczona widoczność, było mokro - argumentowała decyzję sędzia SR w Tychach Sylwia Sasiak. - Zachowanie oskarżonego należy określić słowem "brawura". Spowodował wypadek na skutek niezachowania ostrożności, na skutek braku wyobraźni, nie zważając na bezpieczeństwo swoje, bezpieczeństwo pasażerki i bezpieczeństwo innych uczestników ruchu drogowego. Sąd orzekł karę izolacyjną uznając, że jest to kara adekwatna do wagi tego czynu. Tylko bezwzględna kara pozbawienia wolności może skłonić oskarżonego do przestrzegania porządku prawnego, uzmysłowić mu wagę tego czynu, wysoką naganność, wzmocnić bodźce wychowawcze, jakie kara ma osiągnąć w stosunku do oskarżonego - dodawała pani sędzia.
Kierowca BMW prawomocnie skazany
Mateusz P. sentencji wyroku słuchał wtedy z dziwnie spokojną twarzą. Nie zdradzała ona żadnych emocji. Jednakże od wyroku postanowił się odwołać i sprawa tragicznego wypadku ponownie trafiła pod wokandę. Tym razem do sądu wyższej instancji, czyli Sądu Okręgowego w Katowicach. Nic to jednak nie dało. - Wyrok został utrzymany w mocy - informuje sędzia Jacek Krawczyk, rzecznik prasowy SO w Katowicach.
Mateusz P. już zaczął odbywanie kary. Został osadzony w Areszcie Śledczym w Mysłowicach.