- Mieszkaniec Sosnowca, który śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę, usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
- Podejrzany przyznał się do winy, ale jego zeznania dotyczące utraty przytomności są weryfikowane.
- Prokuratura złoży wniosek o tymczasowy areszt, a śledczy apelują o zgłaszanie się świadków.
Tragiczna śmierć Łukasza Litewki. Prokuratura ogłosiła kierowcy zarzuty
57-letni mieszkaniec Sosnowca, który 23 kwietnia śmiertelnie potrącił Łukasza Litewkę, po przesłuchaniu usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Wcześniej przesłuchanie zostało przełożone na późniejszą godzinę z powodu konieczności wykonania badań mających sprawdzić wersję wydarzeń mówiącą o zasłabnięciu za kierownicą.
- Podejrzany usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Czyn ten zagrożony jest karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. (...) Przyznał się do zarzucanego mu czynu - powiedział prok. Bartosz Kilian z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu. Podkreślił, że mężczyzna działał nieumyślnie.
Złożył obszerne wyjaśnienia dotyczące przebiegu zdarzenia, jednak część jego relacji budzi wątpliwości i wymaga weryfikacji.
- Ogólny stan zdrowia kierowcy jest dobry, natomiast niewątpliwie zachodzi konieczność dodatkowych analiz i badań. Odrębna ocena zostanie dokonana po dłuższych weryfikacjach. Niezależnie od badań, jeszcze wczoraj została pobrana krew do szerokiego panelu toksykologicznego, który pozwoli ocenić, czy w organizmie znajdowały się jakiekolwiek substancje.
- W swoich wyjaśnieniach kierowca balansuje pomiędzy utratą przytomności, rozkojarzeniem a niepamięcią przebiegu zdarzenia. Natomiast z niektórych materiałów wynika, że te oświadczenia mogą stanowić wyłącznie linię obrony - dodał prokurator.
Prawdopodobnie jeszcze dziś prokuratura złoży wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztu. W ocenie śledczych istnieją przesłanki przemawiające za skierowaniem sprawy do sądu, w tym grożąca surowa kara, ryzyko matactwa oraz obawa ucieczki podejrzanego.
Nie było śladów hamowania
Biegły z zakresu wypadków drogowych ocenił wstępnie, że pojazd był sprawny technicznie. Zarówno układ kierowniczy, jak i hamulcowy działały prawidłowo. Na miejscu nie stwierdzono śladów hamowania.
Apel do naocznych świadków
Na ten moment śledczy nie stwierdzili okoliczności, które jednoznacznie wyjaśniałyby przebieg zdarzenia.
- Nie mamy informacji o naocznych świadkach samego wypadku. Osoby, które pojawiły się tuż po zdarzeniu, brały udział w pierwszych czynnościach reanimacyjnych, zostały przesłuchane. Poszukujemy naocznych świadków zdarzenia i apelujemy o zgłaszanie się - przekazał prok. Kilian.
Źródło: Super Express
Polecany artykuł: