Spis treści
Akcja gaśnicza na dachu dziesięciopiętrowego bloku w Bielsku-Białej
Płomienie zauważono w nocy z soboty na niedzielę, 14 marca. Dyspozytorzy odebrali alarm po godzinie 22, a z pierwszych doniesień wynikało, że płonie zadaszenie wysokiego budynku mieszkalnego przy ulicy Podgórze w Bielsku-Białej.
Zastępy ratownicze niezwłocznie skierowały się pod wskazany adres. Szybkie rozpoznanie wykazało, że żywioł trawi najwyższą partię dziesięciopiętrowego wieżowca. Ogień objął zlokalizowaną na samym dachu galerię techniczną.
Początkowy obraz zdarzenia zwiastował ogromne niebezpieczeństwo i wymuszał błyskawiczne kroki ze strony strażaków. Ratownicy zaatakowali płomienie dwutorowo, wykorzystując do tego specjalistyczną drabinę mechaniczną na zewnątrz, a jednocześnie prowadząc działania wewnątrz obiektu.
– Zostaliśmy wezwani do pożaru na dachu jednego z wieżowców. Po przyjeździe potwierdziliśmy zgłoszenie – ogień faktycznie pojawił się na dachu. Podaliśmy dwie linie gaśnicze: jedną z drabiny mechanicznej, drugą przez klatkę schodową – relacjonował na miejscu st. kpt. Paweł Nycz.
Do walki z żywiołem skierowano łącznie trzy ekipy. W operacji uczestniczyli strażacy z Komendy Miejskiej PSP w Bielsku-Białej, których na miejscu wspierali również funkcjonariusze Wojskowej Straży Pożarnej.
Najistotniejszym aspektem całej sytuacji pozostaje fakt, że żaden z mieszkańców ani ratowników nie doznał uszczerbku na zdrowiu.
Dokładną dokumentację fotograficzną z tej nocnej interwencji można obejrzeć w udostępnionej poniżej galerii zdjęć.
Zalane mieszkania w Bielsku-Białej. Lokatorzy musieli opuścić budynek
Głośne sygnały wozów strażackich oraz wyraźne zamieszanie brutalnie wybudziły wielu okolicznych lokatorów z głębokiego snu w samym środku nocy.
Służby nie zarządziły całkowitej ewakuacji wieżowca, chociaż niektórzy mieszkańcy musieli na chwilę wyjść ze swoich domów. Strażacy całkowicie zdusili zarzewie ognia przed nadejściem północy. Płomienie zniszczyły wyłącznie techniczną przestrzeń na samym szczycie i nie przedostały się do strefy mieszkalnej.
Funkcjonariusze policji zaznaczają, że proces gaszenia wymagał potężnego ciśnienia oraz ogromnych ilości wody, która niestety przeciekła do niżej położonych lokali.
– Aby ugasić ogień, strażacy musieli użyć znacznych ilości wody. Z tego powodu niektórzy lokatorzy nie spędzą tej nocy w swoich mieszkaniach – przekazał podkom. Sławomir Kocur z Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.
Kiedy ratownicy ostatecznie zwinęli węże gaśnicze, większość ewakuowanych osób otrzymała zgodę na powrót do swoich łóżek. Obecnie trwają intensywne czynności mające na celu ustalenie bezpośredniej przyczyny tego nocnego incydentu.
Śledczy planują zaangażować specjalistę. Do zbadania pogorzeliska zostanie wezwany biegły do spraw pożarnictwa, którego ekspertyza rzuci światło na okoliczności wybuchu ognia.