Odszedł człowiek, który zabierał widzów do świata dawnego kina
Stanisław Janicki był dla wielu pokoleń widzów symbolem elegancji, klasy i miłości do kina sprzed lat. Jego charakterystyczny głos i niezwykła wiedza sprawiły, że program „W starym kinie” stał się jedną z najbardziej kultowych audycji w historii Telewizji Polskiej.
Program był emitowany nieprzerwanie od 1967 do 1999 roku i do dziś pozostaje najdłużej nadawanym programem filmowym w historii polskiej telewizji. Janicki nie tylko prezentował klasyczne filmy z lat 20., 30. i 40., ale także opowiadał o ich kulisach, aktorach i historii kina w sposób, który fascynował miliony widzów.
Stanisław Janicki był wielkim popularyzatorem m. in. przedwojennego kina, a co się z tym nierozerwalnie wiąże, wieloletnim prowadzącym programu pt: "W starym kinie". W ramach wspomnianego cyklu mogliśmy oglądać klasyki polskiej kinematografii. Niemal nikt nie opowiadał i nie tworzył nastroju przed seansem z taką pasją jak on - poinformował portal "LOŻA Pożeraczy Filmów".
Dzięki niemu wielu Polaków po raz pierwszy zetknęło się z twórczością największych gwiazd światowego kina oraz z klasyką przedwojennego filmu.
Polecany artykuł:
Wybitny krytyk, reżyser i popularyzator kina
Stanisław Janicki urodził się 11 listopada 1933 roku w Czechowicach-Dziedzicach. Przez całe życie był związany z filmem i mediami. Współpracował między innymi z magazynami „Film” i „Kino”, a także z Wytwórnią Filmów Oświatowych w Łodzi oraz Wytwórnią Filmów Poltel.
Był również wykładowcą akademickim, autorem audycji radiowej „Odeon Stanisława Janickiego” emitowanej w RMF Classic oraz współpracownikiem stacji Kino Polska. Tam prowadził program „Seans w Iluzjonie”, w którym wprowadzał widzów w świat klasycznych produkcji filmowych.
Janicki zajmował się także reżyserią i scenopisarstwem. Stworzył scenariusze oraz wyreżyserował liczne filmy dokumentalne, fabularne i oświatowe. Wśród nich znalazły się między innymi „Brat papieża”, „Scena pełna muzyki i tańca” oraz „Kruk”.
Przez ostatnie lata mieszkał w Bielsku-Białej. Dla wielu widzów pozostanie jednak przede wszystkim człowiekiem, który z ogromną pasją i szacunkiem przypominał o złotej erze kina.