Walczyli o życie małej dziewczynki. Operowali jednocześnie kilkoma zespołami
W Szpitalu Dziecięcym przy ulicy Truchana w Chorzów rozegrał się dramat, który mógł skończyć się tylko jednym z dwóch scenariuszy. Sześciomiesięczna dziewczynka, obciążona ciężkimi wadami wrodzonymi, w tym agenezją nerek, wymagała natychmiastowej, ale przede wszystkim… maksymalnie krótkiej operacji.
Ciąża była dramatycznie trudna – bezwodzie znacząco wpłynęło na rozwój dziecka. Po narodzinach lista problemów medycznych była długa. Anestezjolodzy nie mieli wątpliwości: znieczulenie ogólne stanowiło ogromne ryzyko. Każda dodatkowa minuta pod narkozą zwiększała zagrożenie.
Przy jednym stole operacyjnym jednocześnie stanęły trzy zespoły. Dwie grupy ortopedów operowały palce obu dłoni dziewczynki. W tym samym czasie okuliści przeprowadzali zabieg lewego oka. Wszystko równolegle – by skrócić czas operacji do absolutnego minimum.
Choć poszczególne procedury nie należały do najbardziej skomplikowanych, ich jednoczesne wykonanie było logistycznym i medycznym wyzwaniem. Każdy ruch musiał być zsynchronizowany. Każda decyzja – natychmiastowa.
Stawką było ograniczenie ryzyka powikłań i uniknięcie kolejnych narkoz w przyszłości.
Finanse nie miały znaczenia. Liczyło się życie dziecka
Szpital – Zespół Szpitali Miejskich w Chorzowie – poinformował, że część procedur wykonano mimo braku pełnej refundacji ze strony Narodowy Fundusz Zdrowia. W tym przypadku jednak rachunek ekonomiczny zszedł na dalszy plan.
Po operacji dziewczynkę czeka rehabilitacja ortopedyczna oraz dalsze leczenie okulistyczne w domu, zgodnie z zaleceniami specjalistów.
Jak podkreślają medycy, to był wyścig z czasem. I przykład, jak medycyna potrafi działać wtedy, gdy liczy się każda sekunda.