Były prokurator Jerzy Hop i jego syn Łukasz zostali znalezieni martwi w sobotę, 7 marca 2026 roku, około godziny 13:00 w domu przy ulicy Platanowej w Rybniku. W przeszłości 68-letni mężczyzna uchodził za wschodzącą gwiazdę wymiaru sprawiedliwości, lecz ostatecznie trafił przed sąd w głośnej aferze korupcyjnej i został skazany, tracąc dotychczasowy dorobek zawodowy. Na ciałach pokrzywdzonych nie odnotowano żadnych obrażeń, a ich przyczyna śmierci pozostała zagadkowa. Aby poznać odpowiedzi na pytania dotyczące tego, co stało się w domu na Śląsku, prokuratura zleciła wykonanie sekcji zwłok ofiar. Od tamtej pory minął już ponad miesiąc. Co wiadomo na ten moment?
Jak ustalił "Super Express", standardowa procedura sekcyjna nie przyniosła odpowiedzi na pytanie o przyczynę śmierci Jerzego Hopa oraz jego syna Łukasza. Z nieoficjalnych informacji reportera "Radia Eska" wynikało, że mężczyźni mogli zatruć się alkoholem pochodzącym z Czech, o nieznanym składzie, lecz te wieści pozostały w sferze domysłów, ponieważ służby nie chciały ich komentować. Na ten moment prokuratura wciąż czeka na pogłębione wyniki badań, które zlecono: toksykologiczne i histopatologiczne.
Czytaj również: Sukcesy, korupcja i śmierć. Jak zginął Jerzy Hop i jego syn? Nowe hipotezy szokują
- Czekamy jeszcze na wyniki histopatologiczne i być może wtedy będzie można więcej powiedzieć - mówi krótko w rozmowie z "Super Expressem" prokurator Agnieszka Bukowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Jak udało nam się dowiedzieć, takich wyników należy spodziewać się dopiero za około dwa miesiące, czyli najwcześniej w czerwcu. Do tego czasu śmierć byłego prokuratora pozostanie zagadką. Więcej poniżej.
Upadek znanego prokuratora. Jerzy Hop uwikłany w aferę korupcyjną. Stracił twarz, pieniądze i wysokie stanowisko
Za czasów swojej największej rozpoznawalności w wymiarze sprawiedliwości, Jerzy Hop był traktowany z podziwem i szacunkiem. Aż tygodnik "Newsweek" ujawnił, że mężczyzna żył jak pączek w maśle, mimo że nie powinny mu na to pozwalać zarobki. Wtedy sprawą zainteresowało się Ministerstwo Sprawiedliwości. Prokurator jeździł luksusowymi samochodami, miał ogromny dom w Rybniku, a pieniądze wręcz wysypywały mu się z kieszeni. Wieloetapowe śledztwo wykazało, że w latach 1993-2002 miał przyjmować środki, rzekomo zbierane w ramach finansowego wsparcia prokuratury, które w rzeczywistości trafiały do jego prywatnej kieszeni.
Czytaj także: Znany prokurator i jego syn nie żyją! Ich ciała znaleziono w domu. Makabryczne sceny na Śląsku
Jerzy Hop prędko doczekał się dymisji, nie pomogły jego tłumaczenia i próby odpierania zarzutów, a sąd nie uwierzył w jego wersję wydarzeń, jakoby otrzymał wsparcie finansowe od zamożnej teściowej. Twierdził bowiem, że kasa pochodziła z ogromnego spadku, który otrzymał. Wymiar sprawiedliwości udowodnił mu wyłudzanie pieniędzy od prywatnych biznesmenów, czego miał się dopuszczać przez niemal dekadę.
Czy jednak ktoś może być zamieszany w śmierć Jerzego Hopa? Wątpliwe. Na razie prokuratura wyklucza udział osób trzecich w zdarzeniu.