Jerzy Hop, były szef Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, i jego syn Łukasz, zostali znalezieni martwi w swoim domu w Rybniku. Makabrycznego odkrycia dokonano w budynku przy ulicy Platanowej, 7 marca 2026 roku, około godziny 13:00. Nie wiadomo, jak 68-letni były prokurator i jego 41-letni potomek zginęli, wciąż trwają bowiem ustalenia prokuratury w tym zakresie. Pole do manewrów zawęziły informacje dotyczące tego, że dom od dawna był zaniedbany i odcięto w nim nawet prąd oraz gaz. Według świadków, Jerzy Hop nie potrafił pozbierać się po śmierci żony, dlatego budynek zaczął popadać w ruinę. Niedawno policja interweniowała tam nawet po zgłoszeniu sąsiadów, którzy wskazywali, że przez dłuższy czas drzwi wejściowe do środka pozostawały otwarte i obawiali się konsekwencji takiego postępowania. Niedługo później sytuacja się powtórzyła, a w środku znaleziono ciała mężczyzn. W pomieszczeniach panował też bałagan, w tym walające się butelki i śmieci.
Czytaj także: Znany prokurator i jego syn nie żyją! Ich ciała znaleziono w domu. Makabryczne sceny na Śląsku
Na razie prokuratura wykluczyła udział osób trzecich w sprawie, ale postępowanie nadal się toczy. Podczas gdy funkcjonariusze prowadzą swoje śledztwo w celu ustalenia szczegółów przebiegu zdarzenia, Jerzy Hop i jego syn Łukasz zostali pożegnani przez najbliższych. Co ciekawe, pogrzeb odbył się w całkowitej tajemnicy. Nasz fotoreporter był na miejscu, wskazując na nagrobek, w którego rogach znalazły się niewielkie tabliczki informujące o śmierci Jerzego Hopa i Łukasza. Nikt z sąsiadów nie odnotował klepsydry informującej o pogrzebie. Dziennik "Fakt" ujawnił, że uroczystość miała miejsce w sobotę, 14 marca 2026 roku, a pokrzywdzeni spoczęli w rodzinnym grobie.
- Nic nie można było mówić. Wszystko było ściśle tajne, nie wiadomo dlaczego - twierdzi osoba znająca kulisy pogrzebu Jerzego Hopa, która zgodziła się anonimowo porozmawiać z "Faktem". - Pochówek był bardzo skromny. Wszystko zaczęło się o godz. 10:00 i trwało może niecałe pół godziny - dodaje rozmówca.
Ostatnie pożegnanie mężczyzn miało charakter świecki, bez mszy świętej i tłumów. Na jednym z wieńców widnieje szarfa z napisem: "Byłeś moim wszystkim". Były prokurator Jerzy Hop nie miał krystalicznego życiorysu. Szczegóły poniżej.
Jerzy Hop. Kryminalna przeszłość znanego prokuratora, jeden z największych skandali korupcyjnych
Jerzy Hop był w przeszłości znanym prawnikiem, szefem Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, i uczestnikiem jednego z największych skandali korupcyjnych w jej strukturach. Wieloetapowe śledztwo wykazało, że w latach 1993-2002 miał przyjmować środki, rzekomo zbierane w ramach finansowego wsparcia prokuratury, które w rzeczywistości trafiały do jego prywatnej kieszeni. Jerzy Hop prędko doczekał się wówczas dymisji, nie pomogły jego tłumaczenia i próby odpierania zarzutów. Nigdy nie przyznał się do winy, lecz wymiar sprawiedliwości udowodnił mu wyłudzanie pieniędzy od prywatnych biznesmenów, czego miał się dopuszczać przez niemal dekadę.
Czytaj również: Jak zginął znany prokurator i jego syn? Kłótnia przed tragedią w Rybniku. Wygląd ciał zdradza jedno
Ostatecznie został skazany na 8 lat więzienia za wyłudzenie 1,7 miliona złotych. Od dłuższego czasu mieszkał z synem Łukaszem w Rybniku. Sąsiedzi się na niego nie skarżyli, ale mieszkańcy nie mają wątpliwości, że skandal odebrał mu wszystko, łącznie z dobrym imieniem, na które starał się przez lata pracować. Dodatkowe problemy w życiu prywatnym miały pogłębić jego zły stan.
Czy do śmierci Jerzego Hopa oraz jego syna Łukasza doszło w wyniku nieszczęśliwego wypadku? Wszystko na to wskazuje, prokuratura na razie wyklucza udział osób trzecich, lecz nie jest w stanie sprecyzować okoliczności zgonu. Śledztwo trwa.