Partnerka Łukasza Litewki w rozmowie z "UWAGA TVN": "Umarłam razem z nim. Nie ma już nic"
Niespodziewana śmierć Łukasza Litewki poruszyła miliony. Bez wątpienia największą tragedią jest jednak dla jego najbliższych, w tym dla pani Natalii, jego partnerki. Reporterzy "UWAGI TVN" porozmawiali z nią o tym. Słowa o stracie ukochanego poruszają do głębi. "Ja umarłam razem z nim. Nie ma takiej skali na tym świecie, która mogłaby opisać moją stratę, jest to strata, która jest bezgraniczna, tak naprawdę w tym momencie jestem pochłonięta przez mrok, w który nigdy nie chciałam zajrzeć. Budzę się z płaczem i wiem, że cały świat, który tworzyliśmy, który chcieliśmy tworzyć, wszystkie plany, marzenia, po prostu ich już nie ma. Po prostu nie ma nic" - powiedziała w programie pani Natalia.
Do tragedii doszło 23 kwietnia o godz. 13.14 na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej
Tymczasem prokuratura coraz dokładniej odtwarza przebieg tragicznego wypadku, w którym zginął poseł Lewicy Łukasz Litewka. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian, śledczy ustalili dokładną godzinę zderzenia samochodu z rowerem parlamentarzysty. Do tragedii doszło 23 kwietnia o godz. 13.14 na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. 36-letni poseł z Sosnowca jechał rowerem, gdy uderzyło w niego Mitsubishi Colt prowadzone przez 57-letniego kierowcę. Z ustaleń śledczych wynika, że od godz. 13.07 do chwili wypadku Litewka prowadził rozmowę telefoniczną. Prokuratura przesłuchała osobę, z którą rozmawiał. Świadek zeznał, że w pewnym momencie głos posła nagle zanikł w słuchawce. Śledczy uznają, że był to moment zderzenia.
Prokuratura podkreśla jednak, że parlamentarzysta nie złamał przepisów ruchu drogowego. Jak zaznaczył prok. Kilian, poseł korzystał ze słuchawki dousznej i nie trzymał telefonu w ręku. Potwierdza to również zapis monitoringu, który zarejestrował Litewkę chwilę przed wypadkiem. Na nagraniu widać, że jedzie rowerem bez telefonu w dłoni, a w uchu ma słuchawkę. Śledczy dysponują już także wynikami badań krwi posła. Potwierdziły one, że w chwili wypadku był trzeźwy. Nadal trwają natomiast kompleksowe badania krwi kierowcy Mitsubishi.
Mężczyźnie oskarżonemu o spowodowanie wypadku grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia
57-latek usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku komunikacyjnego. Według prokuratury nieumyślnie naruszył zasady ruchu drogowego, doprowadzając do śmierci parlamentarzysty. Grozi mu od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia. 12 maja Sąd Okręgowy w Sosnowcu rozpozna zażalenie prokuratury, która domaga się jego aresztowania. Podejrzany opuścił wcześniej areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego.