Choć hasło longevity coraz częściej pojawia się w świecie beauty, nie jest jedynie kolejną modą. To kierunek wywodzący się z medycyny regeneracyjnej i funkcjonalnej, który koncentruje się na wspieraniu skóry na poziomie komórkowym. Nie chodzi tu o szybki efekt „wow”, ale o długoterminowe wzmacnianie jej zdolności do regeneracji, odbudowy i zachowania zdrowego wyglądu.
Składniki długowieczności skóry
W odcinku pojawiają się składniki najmocniej kojarzone dziś z podejściem longevity, takie jak czynniki wzrostu, peptydy miedziowe, PDRN, komórki macierzyste i egzosomy. Łączy je działanie ukierunkowane na odnowę, odbudowę i poprawę kondycji cery.
Czynniki wzrostu oraz peptydy miedziowe wspomagają procesy naprawcze, z kolei komórki macierzyste i egzosomy wspierają regenerację skóry. PDRN, pozyskiwany z DNA łososia, wywodzi się z medycyny regeneracyjnej, gdzie wykorzystywano go do wspierania gojenia tkanek. W kosmetologii jest ceniony za właściwości odbudowujące, poprawę elastyczności i przywracanie skórze blasku.
Ekspertka zwraca uwagę, że nawet składniki o łagodniejszym i bardziej długofalowym działaniu powinny być dobierane do aktualnego stanu skóry. Jeśli cera jest podrażniona, osłabiona lub przestymulowana, warto zacząć od jej wyciszenia. W takim przypadku dobrze sprawdzi się właśnie PDRN, który przywróci cerze komfort i równowagę. Dopiero później warto sięgnąć po bardziej zaawansowane składniki aktywne.
Poruszony został również temat popularnych ostatnio spikul, które dają efekt mikronakłuwania skóry i ułatwiają przenikanie składników aktywnych. Ekspertka podkreśla jednak, że w przypadku kosmetyków z mikroigłami szczególnie ważne są ostrożność, delikatna aplikacja i uważna obserwacja reakcji skóry.
Jak w praktyce podejść do takiej pielęgnacji i na co zwrócić uwagę przy jej budowaniu, dowiesz się oglądając najnowszy odcinek „Urodomaniaczek by hebe”.
i
i