Południowy Tyrol znajduje się we Włoszech i jako zapalona podróżniczka mogę przyznać, że jest jednym z najbardziej niezwykłych regionów Europy. To wyjątkowe miejsce, w którym alpejskie krajobrazy spotykają się z włoskim stylem życia. Z kolei tradycyjne gospodarstwa rolne otwierają swoje drzwi dla turystów. Podczas mojego wyjazdu miałam okazję zatrzymać się w gospodarstwie Hochbrunner w miejscowości Terlan, należącym do Roter Hahn. Co ciekawe, jeszcze przed dojechaniem na miejsce wiedziałam, że będzie to jeden z tych pobytów, które zapamiętam na długo.
Droga, która wcześniej wydawała się być dla mnie skomplikowana, okazała się przyjemną częścią podróży. Dwugodzinny lot z Warszawy do Bergamo, następnie sprawne odebranie wynajmowanego auta i podróż przez Włochy w ich północną część. Ta jednak zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Wraz z moim chłopakiem podziwialiśmy malownicze krajobrazy, odkrywaliśmy kolejne, górskie tunele i nie mogliśmy nadziwić się, jak pięknie jest na miejscu. Wszystko w rytm włoskich klasyków, które idealnie wprowadziły nas w to, co czekało nas przez kolejne dni.
Pobudka z widokiem, którego nie da się zapomnieć
Hochbrunner, czyli gospodarstwo w którym zamieszkaliśmy, położony jest w wyjątkowo urokliwym miejscu. Już po otwarciu okna moim oczom ukazywały się rzędy winorośli, zielone wzgórza i majestatyczne góry otaczające okolicę.
Mój apartament był przestronny, komfortowy i urządzony w prostym, eleganckim stylu charakterystycznym dla regionu. Jednak to właśnie widok za oknem sprawiał, że każdego ranka z przyjemnością otwierałam drzwi i obserwowałam, jak pierwsze promienie słońca oświetlają górskie szczyty. Widok był niesamowity. Góry zmieniały kolory z minuty na minutę. To był idealny moment, by przysiąść z kubkiem kawy i na chwilę się zatrzymać.
Śniadanie z lokalnymi produktami dostarczane pod drzwi
Jednym z najmilszych elementów pobytu były codzienne śniadania. Każdego ranka, o ustalonej godzinie, gospodarze dostarczali pod drzwi kosz pełen lokalnych produktów. Było świeże pieczywo, sery, wędliny, domowe przetwory, owoce i regionalne specjały. Do tego pyszny sok jabłkowy, który robią na miejscu. Brzmi jak sen? To jeszcze nie koniec!
Gospodarze, którzy sprawiają, że czujesz się jak u siebie
Ogromnym atutem Hochbrunner są właściciele. Od samego początku czuliśmy się bardziej jak goście rodziny niż klienci hotelu. Życzliwi, uśmiechnięci i zawsze gotowi pomóc. Chętnie opowiadali o regionie, podpowiadali, co warto zobaczyć, gdzie wybrać się na spacer i które lokalne wina koniecznie trzeba spróbować.
Z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie była to typowa, hotelowa obsługa. Raczej spotkanie z ludźmi, którzy z pasją prowadzą swoje gospodarstwo i naprawdę cieszą się, że mogą dzielić się nim z odwiedzającymi.
To właśnie takie drobiazgi pokazują filozofię Roter Hahn. Goście mają poczuć autentyczną atmosferę gospodarstwa, poznać lokalne smaki i doświadczyć codziennego życia mieszkańców regionu. W moim przypadku zostało to spełnione w 100%.
Wśród winorośli Południowego Tyrolu
Terlan słynie przede wszystkim z winiarstwa i trudno się temu dziwić. Winorośle można spotkać praktycznie na każdym kroku. Wystarczy krótki spacer, by znaleźć się wśród niekończących się rzędów. To doskonałe miejsce, aby poznać kulturę wina, nauczyć się jego świadomej degustacji i odkrywać różnice między poszczególnymi szczepami. W okolicy działa wiele rodzinnych winnic, które zapraszają na degustacje oraz oprowadzanie po swoich piwnicach.
Tutaj wino stanowi część lokalnej tradycji i historii regionu, która pielęgnowana jest od pokoleń.
Idealna baza do odkrywania Południowego Tyrolu
Położenie gospodarstwa sprawia, że Hochbrunner jest świetną bazą wypadową do zwiedzania regionu. W niedalekiej odległości znajduje się Bolzano, liczne szlaki, punkty widokowe oraz urokliwe miejscowości rozsiane pomiędzy górami i winnicami.
Jednak jednocześnie po dniu pełnym zwiedzania można wrócić do miejsca, gdzie panuje cisza, spokój i prawdziwie sielska atmosfera. Szczególnie, że na terenie naszego gospodarstwa znajdował się basen! Wyobraźcie sobie moment, gdy po długim spacerze wskakujecie do rześkiej wody, rozkładacie się na wygodnym leżaku, degustujecie sok jabłkowy lub wino i podziwiacie krajobraz.
Przed wyjazdem zastanawiałam się, czym właściwie różni się nocleg na farmie od pobytu w hotelu. Po kilku dniach w Hochbrunner odpowiedź stała się oczywista. To przede wszystkim autentyczność. Kontakt z lokalnymi mieszkańcami, regionalna kuchnia, spokojniejsze tempo życia i możliwość zobaczenia Południowego Tyrolu od strony, której nie poznaje większość turystów.
Jeśli marzycie o miejscu, gdzie można zwolnić, budzić się z widokiem na góry i winorośle, a jednocześnie odkrywać włoską część Alp z dala od tłumów, gospodarstwo Hochbrunner należące do sieci Roter Hahn będzie strzałem w dziesiątkę. To jeden z tych adresów, który na stałe ze mną zostanie. Mam nadzieję, że pojawię się tam jeszcze nie raz.