Poruszający pogrzeb 9-letniego Fabianka. "Słońce nad jego życiem zachodzi w sam poranek"

2026-08-06 15:46

"Słońce nad jego życiem zachodzi w sam poranek" - te słowa, wypowiedziane przez księdza, rozbrzmiały w kościele w Przystajni podczas ostatniego pożegnania 9-letniego Fabianka. Chłopiec zginął tragicznie pod kołami samochodu, którego kierowca był pod wpływem narkotyków. Homilia kapłana, pełna bólu i wiary, poruszyła wszystkich zebranych.

W czwartek, 6 sierpnia, w Przystajni bliscy, mieszkańcy okolicy oraz społeczność szkolna pożegnali 9-letniego Fabianka. Chłopiec zmarł tydzień temu w tragicznym wypadku, do którego doszło podczas rowerowej przejażdżki w Kuźnicy Starej. Według ustaleń śledczych sprawcą był kierowca samochodu, u którego badania wykazały obecność narkotyków w organizmie.

Najbardziej poruszającą częścią uroczystości była homilia. Ksiądz, wyraźnie przejęty tragedią dziecka, kilkukrotnie łamał głos, zwracając się do rodziny i wszystkich zgromadzonych.

"Słońce nad jego życiem zachodzi w sam poranek"

Duchowny mówił o kruchości ludzkiego życia i próbował odpowiedzieć na pytanie, które od wielu dni zadają sobie bliscy chłopca.

- Do różnych funkcji życiowych człowiek dojrzewa. Najszybciej jednak człowiek dojrzewa do umierania. Od chwili poczęcia, od pierwszego tchnienia, człowiek jest gotów odejść z tego świata. Dziś odchodzi z tego świata Fabian, który miał zaledwie 9 lat. Mówiąc językiem poetyckimi można powiedzieć, że słońce nad jego życiem zachodzi w sam poranek

- powiedział ksiądz podczas homilii.

Kapłan podkreślił, że śmierć dziecka pozostawia ogromną pustkę zarówno w rodzinie, jak i całej lokalnej społeczności

- To czyni tak wielką wyrwę w życiu jego rodziny, społeczeństwa, szkoły. A z drugiej strony stwarza radość, bo jak wierzymy, Fabianek od dzisiaj zasila chóry aniołów

- mówił duchowny.

"Serce ludzkie się buntuje"

W dalszej części kazania ksiądz mówił o bólu, którego nie da się łatwo wytłumaczyć.

- Niemniej jednak po ludzku patrząc, serce ludzkie się buntuje. Mówimy: dlaczego? Każdy człowiek ma przecież jakieś zadanie do spełnienia, każdy człowiek ma jakieś powołanie, każdy człowiek ma plan by żyć, by miłować, radować się życiem, a w wieku dziecięcym, by się bawić, śpiewać, jeździć na rowerze. Dlaczego akurat on i teraz?

- pytał ksiądz, zwracając się do wiernych.

Jak zaznaczył, odpowiedzi na to pytanie wierzący mogą szukać jedynie w Piśmie Świętym.

- Jedyne wytłumaczenie przychodzi nam z Pisma Świętego. Czytamy tam „Moje myśli nie są waszymi myślami, moje drogi nie są waszymi drogami”. Jeżeli Bóg dopuścił, aby Fabian odszedł z tego świata w wieku 9 lat, to znaczy, że dojrzał do tego, aby być w niebie

- podkreślał kapłan.

"Fabianek do nieba!"

Na zakończenie homilii duchowny przywołał przykłady dzieci, które Kościół uznaje za wzór świętości. Następnie zwrócił się do wiernych z niezwykle emocjonalnym apelem.

- Kochani! W kościele mamy wiele dzieci, które w bardzo młodym wieku doszły do świętości. Mamy dzieci z Fatimy, mamy Świętego Juanito z Meksyku, który męczeńsko umarł w wieku 14 lat, mamy dzieci z rodziny Ulmów, mamy Fabianka. Dzisiaj jestem naprawdę przekonany. Wiem! że Fabian jest dziś w niebie. Razem z wami wzywam nad Fabiankiem i chciałbym byście razem ze mną zawołali: Fabianek do nieba! Zawołajmy razem Fabianek do nieba! 

- powiedział ksiądz w homilii.

Białe róże przykryły grób chłopca

Msza pogrzebowa odbyła się w świątyni w Przystajni. Wierni przynieśli ze sobą białe róże, którymi po zakończeniu ceremonii pokryto mogiłę 9-latka. W kościele modlono się za jego duszę, a zamknięta biała trumna spoczywała przed ołtarzem przez całą uroczystość. Widoczne wzruszenie towarzyszyło nie tylko rodzinie i uczestnikom pogrzebu. Również ksiądz prowadzący nabożeństwo wielokrotnie nie potrafił ukryć emocji, a podczas homilii załamywał mu się głos.

Kierowca został aresztowany

Do tragicznego wypadku doszło 29 lipca w Kuźnicy Starej na Śląsku. Chłopiec jechał na rowerze, gdy został śmiertelnie potrącony przez samochód. Mężczyzna podejrzany o spowodowanie wypadku został zatrzymany, a następnie decyzją sądu trafił do aresztu na trzy miesiące. Usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku. Ze śledztwa wynika, że był wcześniej karany między innymi za przestępstwa narkotykowe oraz niebezpieczną jazdę. W przeszłości stracił również prawo do kierowania pojazdami. Za zarzucany czyn grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki