- Małe dzieci najpierw rozumieją kolejność znanych wydarzeń, a dopiero później pojęcia takie jak dni i tygodnie
- Słowa „wczoraj” i „jutro” są trudne, ponieważ każdego dnia oznaczają coś innego
- Czekanie jest trudniejsze, gdy dziecko jest zmęczone, głodne lub bardzo podekscytowane
- Pomagają konkretne komunikaty, obrazkowy plan dnia oraz minutnik lub inne odliczanie, które dziecko widzi
Dlaczego dziecko nie rozumie jeszcze upływu czasu? Najpierw poznaje kolejność wydarzeń
Dziecko nie rodzi się z rozumieniem godzin, dni ani tygodni. Najpierw poznaje czas przez powtarzające się sytuacje: po śniadaniu jest ubieranie, po pobycie w przedszkolu przychodzi rodzic, a po kąpieli zwykle jest sen. Taka kolejność jest dla niego dużo bardziej zrozumiała niż informacja, że coś wydarzy się za 20 minut lub w czwartek.
Przedszkolak może pamiętać wycieczkę sprzed kilku dni i cieszyć się na nadchodzące urodziny, ale nie musi jeszcze rozumieć, ile czasu dzieli te wydarzenia od dzisiejszego dnia. Dla dorosłego tydzień jest konkretnym odcinkiem czasu. Dla małego dziecka bywa po prostu bardzo długim czekaniem albo słowem, które niczego wyraźnego nie pokazuje.
Wczoraj, dziś i jutro zmieniają znaczenie
Słowa „wczoraj”, „dzisiaj” i „jutro” są wyjątkowo trudne, bo ich znaczenie przesuwa się każdego dnia. To, co w poniedziałek jest jutro, we wtorek staje się dzisiaj. Dziecko musi więc nie tylko zapamiętać słowo, lecz także odnieść je do aktualnego dnia.
Rozumienie tych określeń rozwija się stopniowo, zwłaszcza w wieku przedszkolnym. Trzylatek może dobrze wiedzieć, co robił poprzedniego dnia albo co wydarzy się po drzemce, a jednocześnie mylić się, gdy rodzic pyta go, co będzie jutro. Samo używanie słowa nie zawsze oznacza jeszcze pełne rozumienie jego znaczenia.
Podobnie działa określenie „za rok”. Dla kilkuletniego dziecka rok nie jest jeszcze łatwy do wyobrażenia jako 12 kolejnych miesięcy. Może kojarzyć się z czymś, co zdarzy się po lecie, po zimie albo po kolejnych urodzinach.
Czekanie na jutro może być dla dziecka naprawdę trudne
Trudność z czekaniem nie wynika wyłącznie z tego, że dziecko nie zna zegara. Wymaga też odłożenia własnej potrzeby na później, poradzenia sobie z rozczarowaniem i zrozumienia, że upragniona rzecz wydarzy się za jakiś czas. Te umiejętności dopiero się rozwijają, zwłaszcza u maluchów.
Gdy dziecko słyszy „pobawisz się później”, może pytać o to samo wiele razy, płakać albo złościć się. Szczególnie trudno jest mu wtedy, gdy czeka na coś atrakcyjnego, jest zmęczone, głodne, chore lub przebodźcowane. W takich chwilach zapewnienie, że coś wydarzy się niedługo, zwykle niewiele dziecku wyjaśnia.
Warto też pamiętać, że długość czasu odczuwamy inaczej podczas nudy, napięcia i zabawy. Pięć minut przed wyjściem z domu może dłużyć się dziecku bardziej niż pięć minut spędzone przy ulubionej układance. Nie trzeba przekonywać go, że przesadza, lepiej pomóc mu przejść przez oczekiwanie.
Jak mówić o czasie, żeby dziecko wiedziało, co się wydarzy
Zamiast mówić tylko „za chwilę” albo „później”, odwołaj się do znanego dziecku punktu dnia, na przykład obiadu, drzemki lub powrotu z przedszkola. Można powiedzieć: „Pójdziemy na plac zabaw po obiedzie” albo „Babcia przyjedzie po twojej drzemce”. Taki komunikat łączy przyszłe wydarzenie z punktem dnia, który jest dla dziecka bardziej konkretny.
Przy krótkim czekaniu pomagają proste, widoczne sygnały. Minutnik, klepsydra, zegar z zaznaczoną godziną wyjścia albo odliczanie ostatnich zjazdów ze zjeżdżalni pomagają dziecku zobaczyć, że czas mija. Warto dobierać krótkie odcinki, które dziecko ma szansę wytrzymać.
W codziennym oswajaniu dziecka z upływem czasu przydają się przede wszystkim:
- powtarzalny plan poranka, popołudnia i wieczoru
- obrazki lub zdjęcia pokazujące kolejne punkty dnia
- nazywanie kolejności: najpierw, potem, na końcu
- rozmowy o tym, co już się wydarzyło, na podstawie zdjęć lub rysunków
- zapowiadanie zmian przed przejściem do następnej czynności
Dziecko uczy się czasu przede wszystkim w codziennych sytuacjach
Kalendarz i nazwy dni tygodnia mogą zainteresować przedszkolaka, ale nie warto oczekiwać, że od razu zrozumie, jak się nimi posługiwać. Dużo lepiej zaczynać od doświadczeń, które dziecko przeżywa: co było rano, co wydarzy się po powrocie do domu, ile snów zostało do wyjazdu. Dopiero na tej bazie łatwiej buduje pojęcie tygodnia, miesiąca i roku.
Jeśli ważne wydarzenie jest odległe, można zaznaczyć je na prostym kalendarzu i wracać do niego co kilka dni. Gdy chodzi o coś bliskiego, wystarczy nazwać kolejny krok: „Teraz zakupy, potem wracamy do domu i wtedy obejrzysz bajkę”. Konkretne informacje, przewidywalny plan i spokojne powtarzanie zwykle pomagają dziecku bardziej niż wielokrotne wyjaśnianie, ile czasu zostało do danego wydarzenia.
Źródła:
- PubMed (Back to reality: Children's early temporal reasoning applies to real but not hypothetical events)
- PubMed (Three types of temporal perspective: characterizing developmental changes in temporal thought)
- PubMed (The Development of Temporal Concepts: Linguistic Factors and Cognitive Processes)
- NAEYC (Calendar Time for Young Children)
- ZERO TO THREE (Developing Thinking Skills From 24 to 36 Months)