„Zjedz wszystko”. Czy dziecko naprawdę musi opróżniać talerz?

Polecenie „zjedz wszystko” często wynika z troski o dietę dziecka, ale nie uczy go słuchania własnego organizmu. Maluch nie musi opróżniać talerza, jeśli mówi lub pokazuje, że się najadł. Spokojne posiłki, małe porcje i jasne zasady w domu pomagają budować zdrowszą relację z jedzeniem bez walki przy stole.

Smutny chłopiec trzyma widelec z brokułem nad talerzem warzyw. O nawykach żywieniowych dzieci przeczytasz na SE.
Autor: Shutterstock
  • Małe porcje i regularne posiłki pomagają dziecku lepiej zauważać głód oraz sytość
  • Presja, porównywanie i deser jako nagroda mogą zwiększać napięcie wokół jedzenia w domu
  • Nowy produkt może wymagać od ośmiu do nawet dwudziestu spokojnych podejść do danego produktu
  • Wyborczość pokarmowa oraz wolniejszy przyrost wagi i wzrostu wymagają konsultacji ze specjalistą
Jak dobrać odpowiednią pielęgnację? Plac Zabaw, odc. 25

Czy dziecko musi zjeść wszystko? Liczy się głód i sytość

Dziecko nie musi kończyć całej porcji tylko dlatego, że jedzenie znalazło się na talerzu. Przy posiłku dorosły decyduje, co podaje i kiedy, a dziecko może zdecydować, czy i ile zje. Dzięki temu maluch uczy się rozpoznawać sygnały głodu oraz sytości.

Odmowa kolejnej łyżeczki nie zawsze oznacza marudzenie. U małego dziecka sytość może być widoczna w prostych zachowaniach:

  • odsuwanie talerza lub sztućców
  • zamykanie ust przed kolejnym kęsem
  • odwracanie głowy od łyżeczki
  • jasne pokazanie lub powiedzenie, że to już koniec posiłku

Duża porcja zniechęca do jedzenia

Porcja dla dziecka nie powinna wyglądać jak porcja dla dorosłego. Pełny talerz może przytłaczać, szczególnie przedszkolaka, który je wolniej albo ma mniejszy apetyt danego dnia. Lepiej nałożyć niewiele i w razie potrzeby zaproponować dokładkę.

Apetyt dziecka zmienia się zależnie od wieku, aktywności, snu i samopoczucia. Jednego dnia może zjeść więcej, a kolejnego ledwie kilka kęsów, co samo w sobie nie musi oznaczać problemu. Warto patrzeć na sposób jedzenia w dłuższym czasie, a nie oceniać każdego obiadu osobno.

Pomaga też przewidywalny rytm posiłków i przekąsek. Dziecko, które przed obiadem wypiło dużo słodkiego napoju lub podjadało, może zwyczajnie nie odczuwać głodu. W wieku około dwóch lat zwykle sprawdza się rytm czterech lub pięciu posiłków dziennie, dostosowany do trybu życia rodziny.

Niejadek i nowe smaki. Dlaczego nacisk zwykle nie pomaga?

Niechęć do nowych produktów jest częsta między drugim a szóstym rokiem życia. Dziecko może potrzebować ośmiu, dziesięciu, a czasem nawet piętnastu lub dwudziestu prób podania danego produktu, zanim go zaakceptuje. Próba nie oznacza obowiązku zjedzenia, czasem na początku wystarczy, że produkt leży na talerzu.

Zamiast mówić „zjedz wszystko”, można podać mały kawałek nowego warzywa obok znanego dodatku i nie komentować odmowy. Dobrze działa rozmowa o kolorze, zapachu czy chrupkości jedzenia oraz włączanie dziecka w mycie warzyw, mieszanie składników lub nakrywanie stołu. Przy stole warto też wyłączyć ekrany, ponieważ bajka odwraca uwagę od sygnałów płynących z ciała.

Zmuszanie dziecka do jedzenia. Co powiedzieć zamiast „jeszcze kilka łyżeczek”?

Nacisk, zawstydzanie i porównywanie z rodzeństwem mogą sprawić, że posiłek zacznie kojarzyć się z napięciem. Nie pomaga także obiecywanie deseru za pusty talerz, bo słodycze stają się wtedy nagrodą ważniejszą niż zwykły obiad. Lepiej powiedzieć: „Widzę, że już nie chcesz”, „Możesz skończyć” albo „Czy brzuch jest już najedzony?”. Jeśli dziecko przez dłuższy czas je bardzo mało, unika wielu produktów, boi się jedzenia, silnie reaguje na konsystencję potraw lub wolniej przybiera na wadze i wzroście, warto omówić sytuację z pediatrą lub specjalistą zajmującym się żywieniem dzieci.

Źródła:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki