Urodziła się w wyniku błędu in vitro. 5-letnia Hania nie żyje. "Zostaje pustka i pęknięte serce"

2019-10-22 7:45 gk
Świeca
Autor: Arcaion / CC0 / pixabay.com

Tą sprawą żyła cała Polska. Hania przyszła na świat w wyniku błędu popełnionego podczas procedury zapłodnienia in vitro. Ciężko chora dziewczynka niedawno obchodziła swoje piąte urodziny. Niestety w poniedziałek po południu nadeszła smutna informacja: "Hanka Firanka" umarła.

O śmierci 5-letniej Hani poinformował jej ojciec na profilu "Przygody Hanki Firanki" na Facebooku. "Każda przygoda się kiedyś kończy. Raz jak u Kopciuszka happy endem, raz zupełnie odwrotnie. Wczoraj o godzinie 23:15, nasza Hania zakończyła swoją ziemską podróż. Wybrała czas i miejsce... w ciepłym domu, który zawsze staraliśmy się jej stworzyć, w ramionach mamy, która kocha jak nikt inny i bez bólu, którym była naznaczona od pierwszego dnia swoich narodzin. Mały Dzik, bo tak uwielbiałem do niej mówić, musiał się poddać, przeszedł w co wierzę na „lepszą stronę mocy”. Zostaje pustka i pęknięte serce. Pamiętajcie o Hani, bo dała świadectwo - świadectwo miłości i walki!" - napisał Łukasz Malinowski.

Do błędu doszło blisko 6 lat temu w szpitalu w Policach. Mama Hani urodziła "nie swoje", ciężko obciążone genetycznie dziecko. Do zapłodnienia użyto komórek jej męża i innej kobiety. Dziewczynka urodziła się z zespołem Schinzela-Giediona, ciężką chorobą genetyczną. Nie chodziła, nie mówiła, nie oddychała samodzielnie, była sztucznie karmiona.

Pomimo błędu, jaki popełniono przy zapłodnieniu in vitro, nikt nie został ukarany. Prokuratura umorzyła sprawę.