Tarnów. W garażu miał plantację marihuany zamiast samochodu. 32-latek zatrzymany [ZDJĘCIA]

2021-12-30 14:07
W garażu miał plantację marihuany zamiast samochodu. 32-letni tarnowianin miał na sumieniu coś jeszcze
Autor: 7raysmarketing/cc0/pixabay zdjęcie ilustracyjne

Zamiast samochodu w garażu trzymał donice z krzewami konopi indyjskich. 32-letni tarnowianin został zatrzymany przez policję w związku z posiadaniem i uprawą marihuany, jednak przy okazji mundurowi udowodnili mu dokonywanie kradzieży w sklepach wielkopowierzchniowych. Mężczyzna przyznał się do zarzutów. Grozi mu minimum trzyletnia odsiadka w więzieniu.

32-letni tarnowianin w garażu prowadził plantację marihuany

Na jednym z tarnowskich osiedli mieszkaniowych policjanci zatrzymali 32-letniego mężczyznę, który miał przy sobie ponad 170 gramów marihuany. Mundurowi ustalili, skąd tarnowianin posiadał taką ilość środków odurzających. Prowadził on plantację konopi indyjskich w wynajętym garażu, w którym zamiast samochodu stał materiałowy namiot. Wewnątrz znajdowały się odpowiednio oświetlone i wentylowane krzewy. Łącznie policjanci w związku z działalnością 32-latka zabezpieczyli 650 gramów marihuany. Zatrzymany mężczyzna, który okazał się pseudokibicem jednej z tarnowskich drużyn piłkarskich został doprowadzony do prokuratury, gdzie przyznał się do postawionych zarzutów. Dodatkowo śledczy udowodnili mu udział w okradaniu sklepów wielkopowierzchniowych. 32-latek w ten sposób przywłaszczył sobie przedmioty warte około tysiąca złotych. Tarnowianinowi grozi minimum trzyletni pobyt za kratami. Prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego i zakazu opuszczania kraju. Poniżej zdjęcia plantacji stworzonej w garażu przez 32-latka.

PRZECZYTAJ: Młynne. Rezygnacja księdza po skardze do kuratorium. Źle traktował uczniów?

ZOBACZ: Kobylec. Dom doszczętnie zniszczony przez eksplozję gazu. Jedna osoba w szpitalu [ZDJĘCIA]

Sonda
Czy kary za handel narkotykami powinny być wyższe?
Radni z Jawornika Polskiego tłumaczą libację po której jeden z członków Rady stracił ucho