W Toruniu trzeba zachwycać się żabimi udkami!

2026-05-30 15:57

„Cela s'est passé. Je sais aujourd'hui saluer la beauté” („To nadeszło. Dziś mogę zachwycać się pięknem”). Ten cytat wielkiego francuskiego poety Arthura Rimbauda doskonale oddaje to, co poczuli nasi dwaj dziennikarze po przekroczeniu progu Bistrot Miraux w Toruniu. Nagle znaleźli się jakby w samym sercu Paryża, niedaleko wieży Eiffla. Kulinarnych doznań, które tam przeżyli, nie sposób w pełni opisać.

Kucharze na całym świecie są podobni do tenisistów. Ci pierwsi marzą o gwiazdce Michelin, ci drudzy o triumfie w turnieju wielkoszlemowym. Najlepiej czterokrotnym. Tenisiści oprócz sławy zdobywają ogromne pieniądze. Kucharze nie. Trudno więc wyjaśnić, dlaczego tak bardzo pragną wyróżnienia przyznawanego przez słynny przewodnik Michelin.

Z Francji, a dokładniej z Paryża, gdzie obecnie rozgrywany jest jeden z turniejów Wielkiego Szlema, pochodzi Sébastien Miraux (52 l.). Michelin zna go doskonale. Gwiazdkę zdobył już wcześniej, pracując w restauracji na Korsyce. Warto przypomnieć, że gwiazdki otrzymują restauracje, a nie kucharze. Zanim jednak miejsce zostanie wyróżnione, odwiedzają je anonimowi inspektorzy.

Kilka dni temu podczas uroczystej gali w Krakowie Bistrot Miraux, prowadzone przez Sébastiena i Monikę Miraux (44 l.), zostało wyróżnione i wpisane do przewodnika Michelin.

Nasi dziennikarze postanowili więc wcielić się w rolę tajemniczych inspektorów. Odwiedzili restaurację tuż po gali, wychodząc z założenia, że właśnie wtedy nikt nie spodziewałby się wizyty osób oceniających lokal.

Już po wejściu uwagę zwraca wnętrze. Krzesła mają ponad siedemdziesiąt lat. Dominują naturalne materiały – duży, dębowy blat i stonowane dodatki. Na ścianach wiszą czarno-białe fotografie najsłynniejszych francuskich aktorów, ale także Fryderyka Chopina, Marii Skłodowskiej-Curie i Napoleona. Z ukrytych głośników płyną francuskie piosenki. Muzyka nie zagłusza rozmów, ale tworzy klimat.

Jeden z naszych dziennikarzy zamówił klasyczną francuską zupę cebulową. Jej historia sięga kilku stuleci i do dziś pozostaje jednym z symboli kuchni francuskiej. Przy okazji obserwowaliśmy pracę obsługi. Trudno było znaleźć jakiekolwiek uchybienia. Kelnerzy działali z elegancją znaną z filmów przedstawiających królewskie bankiety.

Sébastien Miraux pochodzi z Francji, ale pracował niemal na całym świecie. Gotował m.in. w Brazylii, na Bali, Bora Bora, Malediwach, Mauritiusie, w Kenii, Kazachstanie, Senegalu, Kamerunie i na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Przygotowywał posiłki dla byłego prezydenta Polski Andrzeja Dudy, przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, Billa Gatesa czy Pharrella Williamsa. Jak przyznaje, lista znanych gości jest znacznie dłuższa. Gotowanie ma we krwi. Ojciec był kucharzem, podobnie dziadek i pradziadek. Teraz tajniki zawodu przekazuje 8-letniemu synowi Leonardowi, który lgnie do kuchni. Na Mauritiusie poznał swoją przyszłą żonę.

Tam go poznałam. To było jak piorun z jasnego nieba. Po trzech dniach znajomości Sébastien powiedział, że mnie kocha, a chwilę później się oświadczył. Naiwnie mu uwierzyłam. Dziś, po dziesięciu latach razem, wiem, że była to szalona, ale dobra decyzja. Jesteśmy jak ogień i woda, a nasze małżeństwo doskonale funkcjonuje zarówno prywatnie, jak i zawodowo – mówi Monika Miraux.

Monika ukończyła filologię włoską i dziennikarstwo. Pracowała w Telewizji Polskiej, warszawskich agencjach marketingowych oraz w dyplomacji w kilku krajach. Biegle posługuje się kilkoma językami. Urodziła się w Toruniu. W 2000 roku zdobyła koronę Miss Ziemi Toruńskiej, co otworzyło jej drogę do udziału w finale Miss Polski. Tam zdobyła tytuł Miss Idea Pop Polski, przyznawany w głosowaniu SMS-owym.

Od najmłodszych lat zależało mi na promowaniu Torunia. Choć przez 25 lat mieszkałam w różnych miejscach świata, zawsze nosiłam to miasto w sercu i wiedziałam, że kiedyś wrócę tutaj na stałe – podkreśla.

Po latach małżeństwo wróciło do Polski. To również Sébastien nalegał, by restaurację otworzyć właśnie w Toruniu.

Mamy wielu przyjaciół w Warszawie, którzy namawiali nas do przeprowadzki do stolicy. Mam tam także mieszkanie, więc byłoby nam łatwiej zacząć. Mój mąż uważa jednak, że Toruń jest najpiękniejszym miastem w Polsce i właśnie tutaj chce mieszkać oraz dobrze karmić torunian – mówi Monika Miraux.

Nie zależało mu na gwiazdce Michelin dla siebie. Już ją zdobył. Teraz chciałby wywalczyć ją dla Torunia. To także forma promocji miasta. Bardzo motywuje go do tego jego ojciec.

Na stole pojawiła się również tourte lorraine, czyli lotaryńska tarta mięsna przygotowana z cielęciny, wieprzowiny i królika marynowanych w winie Riesling, zapiekana pod francuskim ciastem. Drugim daniem był cordon bleu z serem Morbier i dojrzewającą szynką. Oba dania zachwycały smakiem i starannością wykonania.

Nie mogliśmy odmówić sobie deserów. Jeden z nas wybrał mus czekoladowy, drugi smażony piernik z domowymi lodami. Po ostatnim kęsie nie było żadnych wątpliwości, że był to doskonały wybór.

Przygotowujemy dania ze świeżych produktów sprowadzanych z Francji dwa razy w tygodniu. Zależy nam na najwyższej jakości. Nasza zupa cebulowa powstaje na bazie trzech rodzajów win i składa się z dwunastu składników. Polecamy również ryby, żabie udka i ślimaki mówi Monika Miraux.

Restauracja działa niespełna rok.

Na pierwszą rocznicę, która przypada 5 czerwca, chcemy wprowadzić nowe menu. Będzie ono połączeniem kuchni francuskiej i polskiej – swoistym mostem między Polską a Francją. Na północy Francji jada się na przykład kwaśną zupę przypominającą żurek. Są też francuskie gołąbki – nieco inne od polskich, bo przygotowywane wyłącznie z mięsem, ale również zawijane w kapustę – opowiada Sébastien Miraux.

Jak przyznaje, zna także smak czerniny, jednego z najbardziej charakterystycznych polskich dań. Eksperymentował już z jej nowoczesną wersją, wzbogaconą o fiołki i trufle.

Efekt był piorunujący. Zdarzało się, że goście wzruszali się przy tym daniu – mówi z uśmiechem.

Wszystkim, którzy chcą rozpocząć przygodę z kuchnią francuską, polecamy zacząć od zupy cebulowej i musu czekoladowego.

Bistrot Miraux, prowadzone przez polsko-francuskie małżeństwo, jest miejscem wyjątkowym. Idealnym zarówno na uroczysty obiad, jak i elegancką kolację. Restauracja pokazuje, że francuska kuchnia nie musi być niedostępna czy przesadnie wyszukana. Może być elegancka, autentyczna i jednocześnie bliska gościom. A jeśli ktoś jeszcze nie próbował żabich udek, to właśnie tutaj powinien zrobić pierwszy krok.

Tu zjesz tylko dobrze. Kulinarna stolica świata bije wszystkich na głowę

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki