Pomorskie: 54-latek spłonął żywcem przy dworcu! Jest zarzut zabójstwa

2019-09-17 14:30 PT
Pożar [zdjęcie ilustracyjne]
Autor: Sasuka/cc0/pixabay

Do szokującego i bulwersującego zdarzenia doszło w niedzielę (15 września) w Sadlinkach w powiecie kwidzyńskim. - Jak ustalono, pokrzywdzony spożywał alkohol wspólnie z 28-latkiem w okolicach dworca PKP. Mężczyźni przysnęli, siedząc na porzuconych tam fotelach. W pewnym momencie młodszy z nich obudził się i, widząc że starszy jeszcze śpi, zaczął bawić się zapalniczką - tłumaczy Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. To, co stało się później, po prostu nie mieści się w głowie!

Sprawca podpalił bluzę 54-latka i obserwował rozwój ognia. Kiedy zrozumiał, co się dzieje... po prostu uciekł z miejsca zdarzenia. Zadzwonił na numer ratunkowy, ale było już za późno.

- Ze wstępnej opinii biegłego wynika, że przyczyną śmierci pokrzywdzonego były doznane obrażenia termiczne ciała, będące skutkiem działania płomieni - mówi Grażyna Wawryniuk.

Podejrzanego zatrzymano dzień później. - Prokurator zarzucił mu, że działając z zamiarem bezpośrednim, dokonał zabójstwa pokrzywdzonego, działając w ten sposób, że podczas gdy pokrzywdzony spał po spożyciu alkoholu, przy użyciu zapalniczki podpalił jego odzież wierzchnią, a następnie po rozpaleniu się płomieni oddalił się z miejsca zdarzenia, nie podejmując żadnych prób ugaszenia ognia - tłumaczy rzeczniczka gdańskiej prokuratury.

Mężczyzna przyznał się do winy. Miał być zły na pokrzywdzonego. Twierdzi, że nie panował nad sobą, bo był pijany. Grozi mu od 8 do 25 lat więzienia lub nawet dożywocie.