Tajemnicza skrzynia z dna Bałtyku otwarta. Skrywała przedmioty sprzed dwóch wieków

2026-03-25 13:58

Z dna Morza Bałtyckiego wyłowiono tajemniczą skrzynię, która przez przeszło 150 lat leżała we wraku dawnego żaglowca. Po jej otwarciu naukowcom ukazał się fascynujący zbiór przedmiotów pochodzących sprzed dwóch stuleci. Trudno uwierzyć, że tak cenny skarb przetrwał tyle lat w polskich wodach.

Wrak wydobyty z polskiego morza skrywał niezwykły skarb. Co odkryto w kilkusetletniej skrzyni?

i

Autor: Ł. Grygiel/ Materiały prasowe

Skarb z dna Bałtyku. Co znaleziono we wraku z XIX wieku?

Specjaliści z Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku otworzyli drewnianą skrzynię wydobytą z tzw. „Portowca” — XIX-wiecznego wraku spoczywającego u wejścia do Portu Gdańsk. Zanim jednak zajrzano do środka, przeprowadzono dokładne badania rentgenowskie, które umożliwiły bezpieczne zaplanowanie całej operacji.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?

– Po wykonaniu ekspozycji kasetę umieszcza się w skanerze, gdzie wiązka lasera odczytuje zapisany obraz, uwalniając zmagazynowaną energię w postaci światła widzialnego. Następnie światło przetwarzane jest na sygnał elektryczny i zamieniane w cyfrowy obraz widoczny na monitorze – tłumaczy Irena Rodzik, kierownik Działu Konserwacji Muzealiów. - Dzięki temu badaniu możliwe było opracowanie bezpiecznej metody wydobycia zawartości skrzynki, tak aby nie uszkodzić ani samego zabytku, ani znajdujących się w nim artefaktów.

Narzędzia cieśli okrętowego odnalezione na dnie morza

Otwarcie skrzyni okazało się skomplikowanym procesem wymagającym dużej dokładności. Zgromadzony przez lata osad wypłukiwano wodą, a część przedmiotów trzeba było ostrożnie wydobywać spod twardych nawarstwień powstałych w środowisku morskim.

– Konieczne było delikatne podkuwanie osadu. Stopniowo, po jednym lub dwóch narzędziach, skrzynkę ponownie przepłukiwaliśmy wodą, aby usunąć kolejne warstwy osadu. W ten sposób udało się wydobyć cały zestaw narzędzi cieśli okrętowego – wyjaśnia Janusz Różycki z Działu Badań Podwodnych NMM.

Wewnątrz skrzynki odkryto m.in. dłuta, konopatki, przecinaki, sznur traserski, miarę składaną oraz marszpikle. Na jednym z przyrządów widniały inicjały „I lub J.R.”.

– Najprawdopodobniej są to inicjały właściciela zestawu. Na statkach marynarze często oznaczali swoje prywatne przedmioty, aby uniknąć ich pomylenia – dodaje Janusz Różycki.

Życie załogi i tajemnica gdańskiego "Portowca"

Odkrycia obejmują nie tylko narzędzia. Badacze natrafili również na przedmioty codziennego użytku, takie jak węgiel, fajka, zniszczone marynarskie buty oraz niewielki piecyk.

– Wśród naszych odkryć znalazły się m.in. żeliwny piecyk typu koza, który służył do ogrzewania marynarzy w kubryku znajdującym się na dziobie statku. W jego pobliżu odnaleźliśmy również sporą ilość węgla, prawdopodobnie używanego jako opał lub będący pozostałością ładunku – mówi dr Krzysztof Kurzyk, kierownik Działu Badań Podwodnych NMM.

Stan zachowania samego wraku oceniany jest jako bardzo dobry. Statek mierzy około 30 metrów i w znacznej mierze ukryty jest pod warstwami morskiego osadu.

– Odkryliśmy dobrze zachowany kadłub o długości około 30 metrów i szerokości do 7 m, w większości zagrzebany w dnie morskim na głębokość ok. 3,5-4 m. Zachowały się również liczne elementy konstrukcyjne statku, m.in. stępka, denniki, węzłówki oraz pokładniki – uzupełnia dr Krzysztof Kurzyk.

Mimo prowadzonych badań, pochodzenie i nazwa jednostki wciąż pozostają zagadką dla archeologów.

– Nie wiemy jeszcze, czy była to jednostka związana z portem w Gdańsku, czy statek należący do armatora z jednego z portów zagranicznych uczestniczących w wymianie handlowej prowadzonej przez Królestwo Prus za pośrednictwem gdańskiego portu. Wrak spoczywa w strefie przybrzeżnej u ujścia Martwej Wisły, gdzie przy niekorzystnych warunkach pogodowych bywa zasypywany przez osady denne – mówi Paweł Litwinienko archeolog podwodny NMM.

Po odpowiedniej konserwacji, najbardziej interesujące obiekty trafią na ekspozycje w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku.

Jak podaje Urząd Miejski w Gdańsku i Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku.

EDYTA GÓRNIAK: Z JEDNEGO MOGĘ SIĘ CIESZYĆ, NIGDY SIĘ NIE SPRZEDAŁAM

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki