„Czekałem, aż umrze”. Cztery ciała przy Grzybowskiej w Warszawie. Świadkowie znikają przed rozprawą

2026-05-11 13:43

Kolejna rozprawa w sprawie makabrycznych zabójstw w pustostanie przy ul. Grzybowskiej w Warszawie przyniosła więcej pytań niż odpowiedzi. Świadkowie znikają, nie odbierają wezwań albo nie wiadomo, gdzie przebywają. Tymczasem przed sądem wracają wstrząsające szczegóły zbrodni: ciosy nożem, obcięte dłonie i zakrwawione ciało znalezione w „kamienicy grozy”.

Rozprawa w sprawie makabrycznego odkrycia

Na poniedziałkowej (11 maja) rozprawie do Sądu Okręgowego w Warszawie doprowadzono z aresztu śledczego na Białołęce obu oskarżonych − Andriia S. i Iona B. Na sali pojawiła się także tłumacz przysięgła języka rosyjskiego oraz świadek Viktoria V. Kobieta odmówiła jednak składania zeznań i podtrzymała swoje wcześniejsze wyjaśnienia.

Nie stawili się za to kluczowi świadkowie: Stanisław G., Mateusz C., Paweł M., Lesia P. i Oleksandr P. W przypadku Mateusza C. sąd poinformował, że po opuszczeniu aresztu śledczego nie udało się ustalić jego miejsca pobytu. Część wezwań nie została doręczona, inne były jedynie awizowane.

Również się postaram skontaktować z odpowiednimi jednostkami policji w Warszawie, by pomóc sądowi ustalić miejsce przebywania świadków wzywanych na rozprawy − powiedziała na sali prok. Aleksandra Piasta-Pokrzywa.

Wstrząsające zeznania świadków o libacji

Sąd odczytał wcześniejsze wyjaśnienia Viktorii V. Kobieta opowiadała o libacji alkoholowej w pustostanie tuż przed śmiercią Romana Z. W mieszkaniu pili razem m.in. Roman, Paweł, Natalia, Iryna oraz Mamet. Atmosfera szybko zrobiła się napięta. − W pewnej chwili Mamet z Romanem zaczęli się kłócić i nie chcieli nas wypuścić z mieszkania − relacjonowała kobieta.

Następnego dnia rano do pokoju zapukał zakrwawiony Roman. − Miał zakrwawione nogi. Powiedziałam, że musimy iść szybko na stację i zadzwonić na pogotowie − zeznała Viktoria. Po chwili na miejscu miał pojawić się również Mamet i wyrzucić wszystkich z pokoju. Kobieta twierdziła też, że widziała Irynę i Tetianę myjące podłogę w mieszkaniu.

Proces dotyczy dwóch zabójstw odkrytych po makabrycznym znalezisku w pustostanie przy Grzybowskiej. W 2024 roku śledczy ujawnili tam zwłoki czterech mężczyzn. Według aktu oskarżenia Andrii S. i Ion B. mieli wspólnie zamordować Romana Z. Prokuratura twierdzi, że ofiara została brutalnie zaatakowana niebezpiecznymi narzędziami po alkoholowej awanturze.

Szczegóły brutalnego zabójstwa Romana Z.

Podczas pierwszej rozprawy w marcu sąd odczytał wstrząsające wyjaśnienia Andriia S.

Był pijany i przyszedł z młotkiem. Ja wtedy nie wytrzymałem, dałem mu cios dużym nożem kuchennym w okolice serca. Dostał kilka ciosów z ręki, potem przewróciłem go na ziemię. Czekałem, aż umrze. Nie czekałem zbyt długo, 15-20 minut. Kiedy upewniłem się, że nie żyje, wziąłem drugi kuchenny nóż jak maczetę i odciąłem mu ręce − mówił w śledztwie oskarżony.

Według śledczych ciało zostało później ukryte na strychu kamienicy. Andrii S. odpowiada także za drugie zabójstwo. Ion B. nie przyznaje się do winy. Obu mężczyznom grozi dożywocie.

Porachunki bezdomnych w Warszawie! Śledczy znaleźli cztery ciała w kamienicy. Pokój Zbrodni
Sonda
Jaka powinna być kara za zabójstwo?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki