Brak uprawnień, lekceważenie przepisów lub popisy na hulajnogach elektrycznych szybko mogą zamienić się w tragedię. O konsekwencjach nieodpowiedzialnego zachowania przekonał się 10-latek, który podróżując hulajnogą elektryczną spowodował wypadek.
Do tego niebezpiecznego zdarzenia doszło w poniedziałek, 3 sierpnia, w miejscowości Obręb w gminie Lutocin. W wypadku brał udział kierowca Skody, oraz 10-latek, jadący hulajnogą elektryczną.
Jak ustaliła żuromińska policja, do kolizji doszło w momencie, kiedy chłopiec wyjeżdżał z posesji na drogę asfaltową. Właśnie wtedy uderzył w bok jadącej Skody.
Przeczytaj także: Bluzgali do 16-latka z Ukrainy i szarpali się z kierownikiem. Pasażerowie wyrzucili ich z pociągu!
Dziecko uderzyło w samochód. Lądował śmigłowiec
Obrażenia, których doznał chłopiec, były na tyle poważne, że interweniujące na miejscu służby wezwały śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. 10-latek został tym samym przetransportowany do szpitala w Warszawie.
Okazało się, że dziecko nie tylko nie miało uprawnień, pozwalającym mu na jazdę elektryczną hulajnogą, ale nawet nie założyło kasku. Sprawą nadal zajmują się żuromińscy policjanci.
Mundurowi jednocześnie przypominają, zwłaszcza rodzicom, że dzieci do 16. roku życia mają obowiązek korzystania z kasku ochronnego podczas jazdy hulajnogami. Dodatkowo, aby móc kierować takim pojazdem po drodze publicznej należy również mieć skończone 13. lat oraz posiadać co najmniej kartę rowerową.
Opracowanie: Jakub Szyda