Coraz mniej wody w polskich rzekach. Szef Wód Polskich ostrzega przed suszą hydrologiczną

Niski poziom wody w centralnej i południowej Polsce przestaje być anomalią, a staje się groźnym standardem wywołanym przez zmiany klimatu. Mateusz Balcerowicz z Wód Polskich apeluje o budowę odporności systemu hydrologicznego na przyszłość.

Widok z lotu ptaka na rzekę Wisłę w Kazimierzu Dolnym. O problemie suszy hydrologicznej w Polsce przeczytasz na SE.
Autor: Egotripone/ Shutterstock

Niedostateczna ilość wody w rzekach na terenie centralnej i południowej części kraju staje się ogromnym wyzwaniem. Błyskawiczne ulewy nie potrafią trwale odbudować zasobów wód gruntowych, co rodzi potężne trudności dla gospodarki, żeglugi czy rekreacji. Specjaliści głośno przypominają o konieczności oszczędzania kranówki i magazynowania deszczówki, ponieważ transformacja klimatyczna będzie przynosić tego typu ekstremalne zjawiska znacznie częściej. Mimo że nasze państwo borykało się ostatnio z niszczycielskimi zalaniami, nie wyklucza to występowania przedłużających się deficytów wilgoci. Woda z gwałtownych burz błyskawicznie spływa do Morza Bałtyckiego, omijając głębsze warstwy gleby, co skutkuje regularnie pojawiającymi się niżówkami hydrologicznymi.

Najświeższe dane udostępnione przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej potwierdzają, że większość punktów pomiarowych w kraju rejestruje niepokojące spadki poziomu rzek, a alerty o suszy hydrologicznej wydawane są coraz częściej. Zjawisko to potęguje ekstremalna temperatura, znikoma ilość deszczu oraz rosnący wskaźnik parowania.

Mateusz Balcerowicz ocenia trudną sytuację na południu Polski

Prezes Wód Polskich, Mateusz Balcerowicz, wyraźnie zaznacza, że deficyt wody nie uderza z taką samą siłą w każdy region naszego państwa.

– Jeżeli chodzi o stan rzek, to rzeczywiście głównie południe Polski oraz pas środkowej Polski są objęte niskimi stanami wód oraz ostrzeżeniami dotyczącymi występowania suszy w całych zlewniach. To ostrzeżenia wydaje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Niestety jest to sytuacja, która staje się już pewną normą, bo wystąpiła również w zeszłym roku, a nawet w roku 2024, kiedy mieliśmy przecież także powódź. Północ Polski nie jest objęta tymi ostrzeżeniami – tam część rzek utrzymuje nawet stany wysokie, natomiast południe kraju rzeczywiście zmaga się z problemem suszy hydrologicznej – mówi.

To właśnie rejony południowe i centralne od dłuższego czasu najmocniej cierpią z powodu drastycznie niskiego przepływu w korytach rzecznych. Eksperci z IMGW alarmują, że w wielu dorzeczach wskaźniki opadły znacznie poniżej granicy oznaczającej suszę hydrologiczną.

Niski poziom rzek i susza widoczne gołym okiem

Malejące zasoby wodne odbijają się ogromnym echem nie tylko w środowisku naturalnym, ale rzutują też bezpośrednio na codzienne funkcjonowanie obywateli.

Szef Wód Polskich ostrzega: „Doraźnie i na bieżąco widać to przede wszystkim w samych rzekach – widzimy, że poziom wody jest rzeczywiście niższy. Apelujemy jednak, żeby mimo tego nie wchodzić do rzek i nie próbować na przykład przekraczać Wisły pieszo. To, że na wodowskazie w Warszawie odczyt wynosi około 110 centymetrów, nie oznacza, że cała rzeka ma taką głębokość. W jednym miejscu może być zaledwie 20 centymetrów wody, a kilka metrów dalej głęboki nurt. To może być po prostu niebezpieczne”.

Mateusz Balcerowicz podkreśla dodatkowo, że negatywne skutki opadających wód mocno odczuwają jednostki samorządu terytorialnego oraz osoby korzystające ze zbiorników wodnych.

„Może dochodzić do ograniczeń w korzystaniu z wody na cele gospodarcze czy komunalne, choć nie mówimy tutaj o zaopatrzeniu mieszkańców w wodę pitną. Chodzi raczej o wykorzystanie jej do innych celów, na przykład podlewania trawników. To nie jest moment, kiedy powinniśmy to robić. Zresztą przy wysokich temperaturach taka woda i tak bardzo szybko wyparowuje” - zaznacza prezes Wód Polskich.

Kryzys widać także w rejonach turystycznych. „Na zbiornikach wodnych również obserwujemy niższe poziomy wody. W praktyce oznacza to, że do lustra wody trzeba dojść znacznie dalej niż zwykle. Odsłania się muliste dno, co może powodować kontuzje albo uniemożliwiać wodowanie sprzętu pływającego. To również trzeba brać pod uwagę” - dodaje ekspert.

Zmiany klimatu bezpośrednio wpływają na obieg wody w naturze

Prezes Wód Polskich nie ma żadnych wątpliwości, że za całą sytuację odpowiadają postępujące anomalie klimatyczne.

Wskazuje jasno: „To jest efekt zmian klimatu. Nie ulega to wątpliwości. Ilość wody co do zasady się nie zmienia, natomiast zmienia się jej obieg w przyrodzie i rozkład opadów. Do tego wraz ze wzrostem temperatury zwiększa się pojemność atmosfery, która może przyjąć więcej pary wodnej. To właśnie dlatego coraz częściej obserwujemy suszę hydrologiczną”.

Analitycy podkreślają, że Polska wypada fatalnie na tle Unii Europejskiej pod kątem odnawialnych zasobów wodnych przeliczanych na jednego obywatela. W rzeczywistości powoduje to, że jakikolwiek brak opadów uderza w nasz kraj z o wiele większą siłą niż w państwa posiadające naturalne rezerwy.

Prezes Wód Polskich apeluje o odpowiednie nawyki i retencję

Według szefa Wód Polskich absolutnym priorytetem w obecnych realiach staje się magazynowanie deszczówki dokładnie w tych miejscach, w których ona opada.

– Każdy z nas może przede wszystkim oszczędzać wodę i do tego zachęcamy. Instytucje rządowe i samorządowe powinny natomiast rozwijać retencję. Jeżeli mieszkańcy mają możliwość korzystania z programów dofinansowujących zbieranie deszczówki, warto z nich korzystać. Tak zgromadzoną wodę można później wykorzystać choćby do podlewania ogrodu, zamiast zużywać wodę z sieci wodociągowej.

Ekspert zwraca też uwagę na drobne zachowania w gospodarstwach domowych. „Nawet niewielkie przecieki w instalacjach czy stale kapiący kran oznaczają w perspektywie miesięcy i lat ogromne ilości bezpowrotnie straconej wody. Naprawdę szkoda ją marnować” - mówi Mateusz Balcerowicz.

Fundamentalną przeszkodą jest jednak odpowiednie nastawienie społeczeństwa. „Musimy dostosować się do zmian klimatu. Musimy przyzwyczaić się, że nie będzie tak jak było. Nowy sposób korzystania z wody wymaga od nas nowego podejścia. To jest przede wszystkim zmiana mentalna, bo samych zmian klimatu już nie cofniemy” - podsumowuje specjalista.

Państwa Europy Środkowej również odczuwają niedobór wody

Kryzys nie ogranicza się wyłącznie do terytorium Rzeczypospolitej. Sąsiednie narody leżące w Europie Środkowej i Południowej również borykają się z drastycznie suchymi rzekami. Szczególnie dramatyczna sytuacja panuje na Dunaju, gdzie płytka woda zmusza do wstrzymywania żeglugi i mocno paraliżuje transport towarowy.

Utrata wody to także ogromny cios dla sektora zasilania. Węgierska siłownia jądrowa Paks musi pobierać wodę z Dunaju do studzenia swoich reaktorów. Gdy rzeka opada, a temperatury rosną, zarządca musi redukować generowanie prądu, by nie złamać rygorystycznych limitów termicznych oddawanej cieczy. Takie incydenty uświadamiają, że susza dawno przestała być jedynie zagadnieniem ekologicznym, uderzając potężnie w gospodarkę i energetykę.

Wody Polskie planują przygotowania na kolejne sezony suszy

Mateusz Balcerowicz łagodzi nastroje, zaznaczając, że polskie realia nie są jeszcze aż tak drastyczne jak u południowych sąsiadów, lecz kategorycznie zabrania ignorowania jakichkolwiek alertów meteorologicznych.

Prezes Wód Polskich tłumaczy: „Ostrzeżenia IMGW pokazują, że rzeczywiście wody jest obecnie mniej i ma to realny wpływ na funkcjonowanie niektórych samorządów, przepraw promowych, rekreacji czy żeglugi. Natomiast nie jest to jeszcze taki moment jak na Węgrzech, kiedy zagrożone jest funkcjonowanie systemu energetycznego wykorzystującego wodę do chłodzenia. Ale właśnie dlatego już dziś musimy budować odporność na przyszłość. To jest kierunek, którego nie możemy zaniedbać”.

Regularnie nawracające fazy bezdeszczowe udowadniają, że odpowiednie gospodarowanie zasobami wodnymi urosło do rangi kluczowego problemu nadchodzących lat. Sukces w walce z klimatycznymi anomaliami zależy w równym stopniu od potężnych projektów hydrotechnicznych państwa, jak i od rozsądnych decyzji każdego obywatela w kwestii oszczędzania wody na co dzień.

MIZIOŁEK: ALERT RCB NIE DZIAŁA, SCHRONÓW NIE MA! LUDZIE SIĘ BOJĄ

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki