42-godzinny maraton modlitewny w intencji rodzin
Od 5 do 7 grudnia wierni nieustannie adorowali Najświętszy Sakrament, modląc się o umocnienie małżeństw i ich dzieci. Modlitwa rozpoczęła się nieszporami 5 grudnia, a zakończyła Eucharystią 7 grudnia. Łącznie trwała aż 42 godziny i 20 minut, dając uczestnikom wyjątkową okazję do refleksji i duchowego umocnienia.
W homilii abp Galbas wskazał na trzy kluczowe adwentowe słowa: nadzieję, nawrócenie i przygarnięcie, nawiązując do postaci Izajasza, Jana Chrzciciela i św. Pawła. Podkreślał, że przesłanie proroków pozostaje aktualne również dziś, szczególnie w kontekście modlitwy za rodziny.
Hierarcha przypomniał, że przygotowanie do świąt nie powinno ograniczać się do dekorowania miasta.
− Mamy w Warszawie pięknie udekorowane miasto: Trakt Królewski, choinkę przy Kolumnie Zygmunta, plac centralny z wielkim kołem. To jest wszystko przyjemne, miłe, ale tam niczego nie usłyszymy. Potrzebna jest pustynia. Potrzeba sobie zafundować pustynię w adwencie, jakąś chwilę, miejsce, przestrzeń, żeby się przygotować, bo inaczej być może święta Bożego Narodzenia będą radosne, ale puste i niczego w nas nie zmienią. Stara to prawda, że jaki adwent, takie Boże Narodzenie − zaznaczył abp Galbas.
Regularna modlitwa jak trening sportowy
Na zakończenie homilii hierarcha zachęcał do regularnej modlitwy, porównując ją do treningu sportowego: − Bardzo was zachęcam, żebyście regularnie fundowali sobie przynajmniej przebieżki. Nie muszą być to 42 godziny. Ale jednak parę minut dobrze, żeby było. Regularna przebieżka. Może od czasu do czasu starczy wam sił na jakiś trucht, na jakiś sprint. Może na jakiś ćwierć albo półmaraton. Ale jak będziecie stali w miejscu, to wtedy będzie trudno.
Maraton modlitewny przyciągnął wiernych, którzy przez prawie dwa dni trwali na adoracji, pokazując, że duchowa wytrwałość może mieć realny wpływ na życie rodzinne.