Do groźnego zdarzenia doszło 16 stycznia. Na skrzyżowaniu Okopowej i Leszno zderzyły się dwa samochody osobowe: skoda i opel. Siła uderzenia była ogromna. Oba pojazdy zostały poważnie zniszczone, a na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe. Dwie osoby wymagały pilnej pomocy medycznej i zostały przewiezione do szpitala. Przez wiele godzin okolica była sparaliżowana, a kierowcy jadący w stronę Arkadii stali w potężnych korkach.
Tajemniczy wypadek radiowozu na Woli
Początkowo niewiele było wiadomo o okolicznościach wypadku. Dopiero później wyszło na jaw, że opel był nieoznakowanym radiowozem policyjnym. Jak ustaliła Komenda Stołeczna Policji, samochód brał udział w działaniach związanych z głośną akcją na Ursynowie.
Kilka dni później policja poinformowała o rozbiciu zorganizowanej grupy przestępczej. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia 22-letniego obywatela Ukrainy, który odpowiedział na ofertę pracy w „call center”. Na miejscu szybko zorientował się, że chodzi o nielegalny proceder. Miał być zastraszany i przetrzymywany siłą, ale zdołał uciec i zawiadomić policję.
Rozbicie zorganizowanej grupy przestępczej
Akcja była błyskawiczna i zakrojona na szeroką skalę. Do działań wkroczyli funkcjonariusze z kilku jednostek, w tym kontrterroryści i Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Zatrzymano łącznie 22 osoby w wieku od 18 do 34 lat. Dwóm obywatelom Ukrainy w wieku 24 i 34 lat przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. Grozi im nawet 25 lat więzienia. Decyzją sądu trafili do tymczasowego aresztu na trzy miesiące.
Ustalono również, że 12 zatrzymanych mężczyzn stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Wobec nich wszczęto procedury deportacyjne. Dziewięć osób: sześciu mężczyzn i trzy kobiety, uznano za ofiary handlu ludźmi i objęto pomocą Fundacji La Strada.
Dzień po tej akcji doszło do feralnego wypadku na Woli. Radiowóz, którym przewożono dwie zatrzymane kobiety, jechał na sygnałach i wjechał na skrzyżowanie przy czerwonym świetle. Doszło do zderzenia z samochodem osobowym. Do szpitala trafiły dwie osoby – jedna z kobiet i policjant.
Radiowóz bez uprawnień: kontrowersje wokół wypadku
Jak przekazał rzecznik prokuratury prok. Piotr Antoni Skiba, „do tej pory w sprawie wypadku nikt nie otrzymał zarzutów”. Postępowanie prowadzone jest w fazie in rem, a materiał dowodowy jest zabezpieczany. Policja potwierdziła, że kierowca radiowozu miał prawo jazdy kategorii B, ale bez uprawnień do prowadzenia pojazdu uprzywilejowanego. Funkcjonariusz został zawieszony w służbie.
Wątpliwości w sprawie zgłosił pełnomocnik jednej z poszkodowanych. − Mam zastrzeżenia co do zbierania materiałów dowodowych w tej sprawie − podkreślił mec. Tymoteusz Paprocki.