Spis treści
Awionetka uderzyła w ziemię i spłonęła. Służby na miejscu tragedii w Warszawie
Trwają czynności związane z wyjaśnieniem okoliczności katastrofy awionetki, do której doszło w pobliżu lotniska na warszawskim Bemowie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że maszyna rozbiła się w trakcie podchodzenia do lądowania. Po uderzeniu o ziemię wybuchł pożar. W wyniku katastrofy śmierć poniosły dwie osoby, natomiast jedna została przetransportowana do szpitala.
Strażacy zakończyli już swoje działania, jednak miejsce tragedii nadal pozostaje pod nadzorem policji. Na miejscu pracują również eksperci Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, którzy będą ustalać, co doprowadziło do katastrofy.
Jak poinformowała nadkom. Marta Sulowska, funkcjonariusze wciąż wykonują czynności procesowe i zabezpieczają miejsce zdarzenia do czasu zakończenia oględzin oraz pracy ekspertów.
- Zgłoszenie otrzymaliśmy po godzinie 13.00. Wynikało z niego, że spadła awionetka i stanęła w płomieniach. Policjanci cały czas pracują na miejscu, wykonują czynności, które przede wszystkim polegają na zabezpieczeniu tego terenu. Czynności nadal trwają, a wszystkie okoliczności tego zdarzenia będą szczegółowo wyjaśniane w toku dalszego postępowania – mówi nadkom. Marta Sulowska z bemowskiej policji.
Dramat na Powstańców Śląskich. Świadkowie o problemach silnika awionetki
Do tragedii doszło na warszawskim Bemowie w rejonie ul. Powstańców Śląskich. Awionetka nie doleciała do lotniska i rozbiła się, po czym stanęła w ogniu. Na miejsce natychmiast skierowano straż pożarną, policję oraz zespoły ratownictwa medycznego.
Według relacji świadków tuż przed katastrofą silnik samolotu miał pracować w nieprawidłowy sposób. Pilot próbował ominąć pobliskie zabudowania, jednak maszyna po chwili runęła na ziemię. Chwilę później pojawiły się płomienie i gęsty słup dymu.
– To była awionetka dwuosobowa. Miała jakieś problemy z silnikiem, strasznie charczał, przechyliło ich na jedną stronę i uderzył centralnie za Carrefourem, obok zabudowań. Było widać, że pilot próbował się ratować i nie chciał uderzyć w budynki. Od razu jak uderzyła w ziemię pojawił się słup ognia i gęsty dym. Raczej to wyglądało na usterkę techniczną niż błąd. Serce mnie rozbolało, od razu mój mąż wykręcił 112 i zawiadomił służby – relacjonował świadek.
Do katastrofy doszło na terenie Automobilklubu Polskiego. W pobliżu znajdują się między innymi ośrodek szkolenia kierowców oraz centrum handlowe.