Policja musiała interweniować pod Warszawą
Gdy mundurowi dotarli na miejsce interwencji w podwarszawskim Milanówku, zastali kobietę, która bała się wejść do własnego mieszkania, gdzie znajdował się jej agresywny syn. Z relacji matki wynikało, że jej koszmar nie trwał od wczoraj - do podobnych zdarzeń miało dochodzić od dwóch lat.
Funkcjonariusze nie czekali ani chwili dłużej. Zza zamkniętych drzwi dobiegały wulgaryzmy i wyzwiska, kierowane zarówno pod adresem matki, jak i interweniujących policjantów. Sytuacja była napięta. Gdy tylko drzwi zostały otwarte, mundurowi błyskawicznie obezwładnili 33-latka. Okazało się, że furię napędzał alkohol - badanie wykazało u niego niemal dwa promile. To jednak był dopiero początek szokujących ustaleń.
Szokujące groźby wobec dziecka
Śledczy szybko powiązali fakty i wyszło na jaw, że mężczyzna dzień wcześniej wpadł w szał w innym miejscu. W mieszkaniu swojej byłej partnerki miał zniszczyć telefon i drzwi wejściowe. To jednak mienie, które można odkupić - znacznie gorsze były słowa, które tam padły. Agresor miał grozić pobiciem przebywającemu pod opieką kobiety dziecku.
- Znęcanie się nad matką, groźby wobec małoletniego oraz uszkodzenie mienia to zarzuty, które usłyszał 33-latek zatrzymany przez grodziskich policjantów - poinformowała we wtorek, 17 lutego asp. szt. Katarzyna Zych.
- Policjanci i prokurator złożyli do sądu wniosek o zastosowanie wobec zatrzymanego tymczasowego aresztowania. Został on rozpatrzony pozytywnie i mężczyzna najbliższe trzy miesiące spędzi za kratkami. Popełnione przez niego przestępstwa zagrożone są karą nawet pięciu lat pozbawienia wolności - dodała oficer prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Grodzisku Mazowieckim.
15-latka udawała policjantkę. Cztery osoby zatrzymane w sprawie - zobacz zdjęcia: