Bosy czterolatek błąkał się przy drodze ekspresowej! Nie wiedział, jak się nazywa

Nie wiedział jak się nazywa, gdzie mieszka, nie umiał powiedzieć, dlaczego jest sam i bez butów. Policjanci z Garwolina uratowali 4-latka, który na boso błąkał się po lesie w pobliżu drogi ekspresowej S17 w powiecie garwolińskim. Zostali zaalarmowani przez osobę, która zauważyła maluszka. Sprawą zajmie się sąd rodzinny.

Radiowóz przy drodze ekspresowej S17. Na wstawce policjant trzyma na kolanach odnalezionego 4-latka. Szczegóły na SE.
Autor: Shutterstock; gov.pl; Policja/ Materiały prasowe
  • Zaniepokojony świadek zaalarmował policję o bosym, wystraszonym chłopcu idącym samotnie przy ruchliwej drodze ekspresowej S17.
  • Funkcjonariusze odnaleźli czteroletniego malucha, który nie potrafił wskazać swoich bliskich, a jego matka, po ponad godzinie poszukiwań, nie zauważyła jego zniknięcia.
  • Odkryj, jak blisko tragedii było dziecko i jakie konsekwencje czekają nieświadomą matkę po interwencji sądu rodzinnego.

Bosy, wystraszony chłopiec szedł przy drodze ekspresowej

Sprawę opisuje ze szczegółami Policja Mazowiecka. Do zdarzenia doszło 11 sierpnia około godz. 19. To wtedy dyżurny garwolińskiej komendy odebrał telefon od zaniepokojonego mężczyzny, który zauważył, że drogą serwisową z Górzna w kierunku Łaskarzewa idzie mały chłopczyk. "Dziecko bez opieki osoby dorosłej na boso błąkało się w pobliżu drogi ekspresowej S17 i znajdującego się w okolicy lasku" - czytamy. Policjanci od razu pojechali na miejsce.

Jak opisuje w komunikacie kom. Małgorzata Pychner, funkcjonariusze znaleźli chłopca, który nie potrafił powiedzieć, gdzie mieszka, jak się nazywa i gdzie są jego bliscy. Czterolatek był sam, nie miał na nogach butów, był wystraszony. "Funkcjonariusze zaopiekowali się maluchem. Pokazali mu radiowóz, włączyli sygnały. Chcieli w ten sposób odwrócić jego uwagę i uspokoić. Równolegle sprawdzali, czy do komendy nie wpłynęło zgłoszenie o zaginięciu dziecka" - czytamy.

Matka nie zauważyła, że chłopca nie ma w domu

Zaczęli także rozpytywać mieszkańców okolic, czy być może któryś z nich rozpoznaje chłopca. Dopiero po ponad godzinie poszukiwań trafili pod właściwy adres. W mieszkaniu znajdowała się matka chłopca. Była trzeźwa, twierdziła, że nie zauważyła, że syna nie ma w domu. Chłopcu na szczęście nic się nie stało dzięki reakcji świadka. "Gdyby osoby postronne zlekceważyły sytuację, finał mógłby być tragiczny. Apelujemy do rodziców i opiekunów o szczególną ostrożność. Nawet chwila nieuwagi może być bardzo niebezpieczna dla małego dziecka" - zwracają uwagę policjanci. O zdarzeniu powiadomili sąd rodzinny, który zbada sytuację dziecka.

Szokujące sceny w zoo! Dziecko zjeżdżało po wybiegu, rodzice na wszystko patrzyli

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki