Zarzuty dla Adama Cz.
Oskarżonemu o zabójstwo Adamowi Cz. z Siedlec postawiono dwa zarzuty: zabójstwa ratownika medycznego, oraz usiłowanie zabójstwa drugiego ratownika. Za zarzucane mężczyźnie czyny, grozi kara dożywotniego więzienia, a ze względu na motywację zasługującą na szczególne potępienie, dolna granica kary to 15 lat pozbawienia wolności.
W trakcie śledztwa Adam Cz. przyznawał się do zarzutów, jednocześnie zastrzegał, że nie pamięta przebiegu zdarzenia, bo był pijany, miał ponad 2,5 promile alkoholu.
− Wiem, co się stało kiedy byłem u znajomych konkubiny, ale nie wiem dlaczego to zrobiłem − podtrzymywał w sądzie wcześniejsze zeznania.
− Tego popołudnia urwał mi się film, bo popiłem leki wódką − mówi krótko.
Zeznania konkubiny Adama Cz. w sądzie
W piątek (15 maja) w siedleckim Sądzie Okręgowym zeznawała Elżbieta K. (69 l.) konkubina Adama Cz. Powiedziała, że do zabójstwa ratownika doszło w jej mieszkaniu, gdy Adam wezwał pogotowie.
− Nie widziałam zbrodni, bo byłam u sąsiadki na imieninach − zapewniała konkubina zabójcy.
− Adama znam od trzech lat. Przed zdarzeniem zwierzał mi się, że odsiedział 16 lat w więzieniu i chciałby tam wrócić, bo ma tylko 800 zł z opieki. Mówił, że za kratkami będzie mu lepiej, bo miałby dożywotnią emeryturę, telewizor, żarcie i opierunek − dodawała.
Przebieg tragicznych wydarzeń w Siedlcach
Do zabójstwa Cezarego L. doszło wieczorem 25 stycznia 2025 roku.
Dyspozytor medyczny został powiadomiony telefonicznie, że w jednym z mieszkań przy Sobieskiego w Siedlcach przebywa mężczyzna, który potrzebuje pomocy. Na miejscu medycy zastali pijanego 59-latka z raną głowy. Jeden z ratowników zaproponował mężczyźnie założenie szwów w szpitalu. Wtedy zgłaszający Adam Cz. chwycił dwa noże i ugodził ratownika Cezarego L. w klatkę piersiową.
Za chwilę dźgnął nożem w rękę drugiego ratownika Mateusza M. Cezary z raną kłutą klatki piersiowej trafił do szpitala. Niestety jeszcze podczas przygotowania do operacji zmarł w wyniku rozległego urazu serca.