Warszawa tonie w rosnącym hałasie?
"Warszawa nie śpi", pod takim hasłem rok temu, 9 sierpnia 2025 r., ulicami stolicy przeszły setki mieszkańców. Poza banerami i transparentami, których treść wzywała władze miasta do konkretnych działań na rzecz zmniejszenia poziomu hałasu - zwłaszcza wieczorem i nocą - znakiem rozpoznawczym wydarzenia okazał się ubiór jego uczestników.
Wściekli mieszkańcy oraz aktywiści i radni ubrani byli w piżamy oraz szlafroki, a w podorędziu poza banerami trzymali poduszki. Miał to być wymowny sygnał tego, że hałas skutecznie pozbawia snu ludzi, zwłaszcza mieszkających w centrum. Jako źródła hałasu wymieniano m.in. bary czy restauracje, których pracownicy wystawiają sprzęt audio na zewnątrz budynków. Oberwało się również miłośnikom samochodów, których zmodyfikowane wydechy rozdzierały nocną cisze ostrym rykiem. W tamtym okresie Warszawa borykała się również z plaga nocnych, nielegalnych wyścigów, z Warsaw Night Racing na czele.
Władze miasta obiecywały przyjrzeć się sprawie. Jak problem "akustycznego terroryzmu" wygląda w stolicy rok po głośnym proteście? Zdaniem radnej Marty Szczepańskiej, jednej z organizatorek marszu, problem hałasu w przeciągu roku jedynie się pogorszył.
Przeczytaj także: Gdzie nad wodę w okolicach Warszawy? Sprawdź te miejsca
Radni oskarżają władze o brak działań
- Miasto absolutnie sobie nie radzi. Problem, zgłaszany np. na numer 112, jest bagatelizowany przez operatorów. Podobnie czyni policja. Z kolei straż miejska nie ma odpowiednich uprawnień. Brak postulowanych fotoradarów akustycznych sprawia, że kierowcy, motocykliści czy właściciele ogródków gastronomicznych są bezkarni - mówi radna Szczepańska w rozmowie z reporterem Super Expressu.
Jej zdaniem, mimo zaostrzenia prawa np. wobec uczestników nielegalnych wyścigów, Śródmieście nadal wieczorami, zwłaszcza w okresie letnim, zamienia się w tor rajdowy.
- W Warszawie brakuje fotoradarów akustycznych. Zautomatyzowałoby to pracę policji, która i tak ma często poważniejsze sprawy na głowie. Tego typu rozwiązania z powodzeniem stosowane są w popularniejszych metropoliach jak Nowy Jork czy Barcelona. Ale i w Polsce Trójmiasto czy Kraków próbują podjąć walkę z hałasem - dodaje radna.
Wściekli mieszkańcy ponownie wyjdą na ulice
W rozmowie z Super Expressem, Miasto Jest Nasze zapowiedziało, że ponowi protest wściekłych, niewyspanych mieszkańców. Manifestacja, na którą zapraszani są wszyscy, których dotyka problem hałasu, odbyć się ma 4 września. Tym razem uczestnicy przyjdą ubrani. Jak mówią sami organizatorzy, chociaż protest w piżamach przyciąga uwagę, infantylizuje to treść przekazu i powagę sprawy.
Postulaty są niemal identyczne, co rok temu. Mieszkańcy będą nadal żądać instalacji fotoradarów akustycznych, zwiększenie liczby patroli policji, zwłaszcza na śródmiejskich ulicach czy tworzenie stref dla lokali rozrywkowych w taki sposób, aby dźwięki nocnej zabawy nie utrudniały snu.
Organizatorzy przypominają, że hałas to czynnik bardzo negatywnie wpływający na nasze zdrowie i życie. W połączeniu z stresem wyniszcza on organizm w porównywalnym stopniu co używki i alkohol. Protestujący apelują również do władz miasta o to, by kwestie hałasu wyłączyć ze sporów politycznych i przełamać popularny wśród władz "imposybilizm".