Gdy załamie się lód. Co robić, by uratować siebie lub kogoś, gdy wpadnie do lodowatej wody?
Dziesiątki interwencji na zamarzniętych akwenach w ostatnich latach dotyczyły powiatu piaseczyńskiego. Jak podkreślają ratownicy, największym zagrożeniem pozostaje Wisła, gdzie na terenie powiatu znajduje się około 30 kilometrów rzeki – od Królewskiego Lasu do Gassów (od 458 do 496 km biegu rzeki), w rejonie ujścia Pilicy. Do niebezpiecznych zdarzeń dochodzi również na mniejszych zbiornikach, takich jak glinianki w Baniosze. – W tym roku nie mieliśmy typowych akcji ratowniczych na lodzie, prowadzimy głównie działania profilaktyczne i szkoleniowe. Odbyła się jedna akcja poszukiwawcza osoby zaginionej z użyciem quadów – mówi instruktor ratownictwa wodnego Wojciech Kochański z Piaseczyńskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ratownicy WOPR przed feriami zimowymi prowadzą pokazy i szkolenia, podczas których uczą, jak bezpiecznie zachować się nad wodą zarówno latem, jak i zimą – szczególnie w sytuacji załamania lodu. Szkolenia skierowane są do dzieci, młodzieży oraz dorosłych.
Najlepiej w ogóle nie wchodzić na lód
Podstawowa zasada jest prosta: najlepiej nie wchodzić na zamarznięte jeziora, rzeki czy stawy! – Nigdy nie wiemy, jaka jest grubość lodu. Pod spodem mogą płynąć prądy, strumienie, mogą być źródła, które powodują, że w jednym miejscu lód jest gruby, a kilka metrów dalej bardzo cienki – tłumaczy Wojciech Kochański. Jeżeli jednak dojdzie do załamania lodu i człowiek wpadnie do wody, kluczowe jest zachowanie spokoju. – Należy szeroko rozstawić ręce, żeby nie zanurzyć się całkowicie. Szczególnie na rzece grozi to wciągnięciem pod lód – mówi instruktor. Trzeba głośno wołać o pomoc. Jeśli w pobliżu nie ma nikogo, ratownicy zalecają intensywnie pracować nogami jak w stylu kraulowym, położyć się płasko na lodzie i spróbować wydostać się z przerębla. – Czołgamy się w kierunku brzegu, najlepiej w stronę, z której weszliśmy na lód. Dopiero później można przejść na czworaki, a następnie wstać i jak najszybciej oddalić się od niebezpiecznego miejsca – wyjaśnia Kochański. Po wydostaniu się z wody niezwykle ważne jest szybkie rozebranie się z mokrych ubrań. – Rozsuwamy suwaki, rozwiązujemy sznurówki, zanim wszystko zamarznie. Przebieramy się w suche rzeczy, idziemy do ciepłego pomieszczenia, pijemy ciepłe, ale nie gorące napoje. Nie wolno polewać się gorącą wodą, bo grozi to wstrząsem – podkreślają ratownicy. Jak pomóc innym, nie ryzykując życia Gdy jesteśmy świadkami wypadku, pierwszym krokiem zawsze jest wezwanie pomocy pod numerem alarmowym 112 lub 998. Jeżeli czujemy się na siłach i wiemy, jak działać, możemy spróbować pomóc, ale bez wchodzenia do wody. – Poruszamy się po śladach osoby poszkodowanej, czołgamy się w jej kierunku i podajemy coś, co przedłuży nasze ręce: szalik, kurtkę, element ubrania. Nigdy nie pozwalamy, by osoba tonąca nas złapała, bo może nas wciągnąć pod lód – ostrzega instruktor. Ratownicy zalecają wyciągać poszkodowanego, cofając się do tyłu, a następnie razem czołgać się w stronę brzegu po wcześniejszych śladach.
Plecak ratunkowy dla wędkarzy
Szczególne zalecenia kierowane są do wędkarzy i osób spędzających zimą czas na lodzie. – Warto zabierać ze sobą plecak z termosami z ciepłym napojem oraz kompletem suchej odzieży: bielizną, spodniami, kurtką, rękawiczkami, ręcznikiem i butami na zmianę – mówi Kochański. Wszystko powinno być szczelnie zapakowane w worki foliowe.
Taki worek, wypełniony powietrzem, może dodatkowo posłużyć jako prowizoryczna asekuracja wypornościowa. – Dzięki temu nie zatonie i może pomóc utrzymać się na powierzchni wody – dodaje ratownik.
Ratownicy podkreślają, że żadna zabawa czy hobby nie są warte ryzyka życia. Zamarznięta woda tylko pozornie wydaje się bezpieczna, a wiedza i ostrożność mogą zdecydować o czyimś przetrwaniu.