Horror w DPS-ie. Aż 60 osób z koronawirusem w jednym miejscu

2020-03-28 9:49 PMar
Zakaz odwiedzin już nie tylko w szpitalu na Czarnowie. Ograniczenia też w DPS-ach
Autor: Pixabay

Fatalne wieści z domu pomocy społecznej w Niedabylu (pomiędzy Warszawą a Radomiem). Szalejący koronawirus zaatakował tam zarówno pensjonariuszy jak i ich opiekunów. Spośród 66 mieszkańców (w różnym wieku) zdiagnozowano chorobę COVID-19 aż w 52 przypadkach. Co więcej, zarażonych jest również 8 pracowników!

W ośrodku przebywa 66 osób, zarówno starszych, jak również młodzieży i dzieci. Wszyscy są schorowani, wymagają stałej opieki. Jak ustalono, ośrodek został poddany kwarantannie, gdy przyszła wiadomość, że jedna z pielęgniarek zachorowała. Dorabiająca tam kobieta równolegle pracowała w szpitalu w Grójcu, w którym duża część personelu została zakażona. W ośrodku ostatni raz w pracy była 15 marca. Dyrektor ośrodka, Arkadiusz Śliwa w rozmowie z TVN24 przyznał, że gdy tylko się o tym dowiedział, zadecydował o tym, że "wszyscy poddaliśmy się kwarantannie, jednocześnie zacząłem się starać o wykonanie testów".

Wyniki, które otrzymał 26 marca dosłownie zwaliły go z nóg. Jak powiedział dyrektor Śliwa: - 52 pensjonariuszy pozytywnych, ośmiu pracowników pozytywnych. Testy dały negatywne wyniki tylko dla 14 podopiecznych i siedmiu pracowników, w tym mnie. Jak jednak po chwili dodał: - Ale zgadzam się z profesorem Krystianem Jażdżewskim z Warsaw Genomics (firma, która przeprowadzała testy - red.), że najpewniej wszyscy jesteśmy zarażeni, bo czas od pobrania próbek do otrzymania wyników spędzaliśmy wszyscy razem (...) Od wtorku jesteśmy bez przerwy na miejscu, także tych siedmiu pracowników, których testy były negatywne. Robimy, co możemy, by poradzić sobie z sytuacją...

Dyrektor zdradził, że DPS został obecnie podzielony na dwie strefy. Kuchnia i stołówka, w której jest teraz jedna wielka sypialnia, to część wyłącznie dla z negatywnym wynikiem testów. Udało mu się także załatwić trochę sprzętu ochronnego dla tych pracowników: 600 maseczek od WOŚP i kombinezony z urzędu wojewódzkiego. Mimo to sytuacja wciąż nie wygląda za dobrze. Według słów Arkadiusza Śliwy: - Martwię się jednak o personel. Nie wiem, ile fizycznie wytrzymają będąc non-stop w pracy, jeszcze w stresie, że są zakażeni. Nie wiem też, czy ktokolwiek się zdecyduje wejść tutaj, wspomóc nas...

Polacy dziękują lekarzom i pielęgniarkom za walkę z koronawirusem.

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.