- Dramatyczne sceny na warszawskim Wilanowie.
- Kierowca forda z impetem uderzył w słup i drzewo.
- Mimo walki lekarzy, 38-latek zmarł w szpitalu.
Śmiertelny wypadek na ul. Przyczółkowej
Wszystko rozegrało się tuż przed północą na ulicy Przyczółkowej, w pobliżu skrzyżowania z ulicą Klimczaka. Według wstępnych ustaleń, siedzący za kierownicą forda 38-latek mógł poruszać się zbyt szybko, co przy panujących warunkach okazało się zgubne. Na śliskiej jezdni auto wpadło w poślizg i stało się niesterowne. Pojazd obrócił się bokiem, po czym z ogromnym impetem uderzył w słup, zahaczając też o drzewo.
Widok na miejscu zdarzenia był przerażający. Mężczyzna został zakleszczony w zmiażdżonym pojeździe, a strażacy, aby go wydostać, musieli użyć ciężkiego sprzętu hydraulicznego. W akcji ratunkowej uczestniczyły zastępy z JRG14 oraz inne służby. Gdy tylko udało się wyciągnąć kierowcę z wraku, rozpoczęła się desperacka walka o jego życie. Mimo natychmiastowej reanimacji i błyskawicznego transportu do szpitala, lekarze byli bezradni. Obrażenia okazały się zbyt rozległe i 38-latek zmarł.
Policja wyjaśnia okoliczności tragicznego wypadku w Wilanowie
Na miejscu tragedii pracowali policjanci pod ścisłym nadzorem prokuratury. Rozpoczęło się szczegółowe śledztwo, które ma na celu ustalenie dokładnego przebiegu tych dramatycznych chwil. Funkcjonariusze będą wnikliwie sprawdzać każdy trop, w tym stan techniczny pojazdu oraz warunki atmosferyczne, które mogły przyczynić się do utraty panowania nad autem.